piątek Wrzesień 22nd 2017
reklamabanerustac.gif

Siedem grzechów głównych mężczyzn

Mężczyźni nie są doskonali. Niestety. Ale taka jest prawda. Mamy wady, tak jak inne gatunki humanoidów na ziemi i zupełnie nie mam tu na myśli wad wrodzonych, jak odstające uszy, orli nos, małe przyrodzenie, czy łysina, którą ponoć dziedziczymy w przestępnych pokoleniach. Mam na myśli charakter mężczyzny albo inaczej – męskie ego, które niejednokrotnie przerasta nasze sylwetki, nawet jeśli jesteśmy wzrostu zawodników z pierwszej ligi NBA (koszykówka).
Przyznaję się bez bicia. Mamy to w sobie. To męskie ego nazywam „kompleksem kogucika” – od tego, że paradujemy na dwóch łapkach, strosząc piórka, grzebień i ilekroć ktoś nam wejdzie w drogę lub w pole naszego widzenia, staramy się pokazać mu naszą wyższość i przywileje, jakie z tego płyną. Tak jak prawdziwe koguciki.

Dobrze – jeżeli potrafimy zauważyć nasz kompleks kogucika i staramy się pracować nad nim jak krawiec, fastrygując ego do rozmiarów naturalnych i dopasowując go do naszej sylwetki. Dobrze, gdy zwracamy uwagę na otoczenie i świadomie staramy się dostroić do niego, tak aby można nas było zaakceptować i bez problemu jeść – niczym budyń czekoladowy: gładko, ze smakiem i bez obawy o nieprzewidziane w nim niespodzianki.
Gorzej – jeśli nic sobie z tego nie robimy i dalej stroszymy piórka, strzępiąc grzebień i ostrząc dziób. Wówczas chyba lepiej omijać nas z daleka, bo bez zrozumienia winy, nigdy nie ma chęci poprawy. W naturze takie koguciki, prędzej czy później, skończą na domowym stole, jako niedzielny rosół.
Kobiety nie lubią u mężczyzn wielu rzeczy, te, które opisuję, nie są może najważniejsze, ale w relacjach z nimi – bardzo istotne. Tych wad oczywiście jest więcej niż wymieniam, ja starałem się je skompilować razem – dopasowując je do siedmiu grzechów głównych w katolickim wydaniu.
1. Kogucia pycha
Lubimy chwalić się swoimi osiągnięciami. Jeśli akurat mamy pełen portfel, szastamy pieniędzmi podczas spotkań z kobietami, udając Krezusa, staramy się im zaimponować nowobogacką nonszalancją, chwalimy się rasową bryką lub markowymi ciuchami, jakie na co dzień nosimy. Kiedy i tego nam brakuje, napinamy mięśnie, napompowane w siłowni pół godziny wcześniej, opowiadamy historie z ulicznych zadym, z wojska lub koncertów albo z wyższością traktujemy kelnera, aby na jego przykładzie ukazać siłę męskiego charakteru. A jeśli i brak nam tkanki mięśniowej, chwalimy się czymkolwiek innym: tym, że jesteśmy świetni w łóżku, dobrzy w naprawianiu telewizorów, zawsze wygrywamy w karty, czy też jesteśmy tak zabawni, że cały świat umiera ze śmiechu na widok naszych błazeństw.
2. Kogucia chciwość
Grzech drugi wynika niejako z pierwszego. Jest jego konsekwencją, bo gdy brakuje nam już możliwości, aby ukazać naszą kogucią wielkość partnerce, staramy się szukać nowej, aby zainteresować ją naszą niezwykłością. Zamiast zadowolić się tym, co mamy, chcemy więcej, ryzykując, że stracimy, a nie zyskamy nic w zamian. W tym wypadku nasz  koguci kompleks działa zawsze destrukcyjnie, ale czy widział ktoś koguta kryjącego tylko jedną kurę?
3. Kogucia nieczystość (nie mylić z brudem)
Czy jesteśmy nim naprawdę, czy też nie – staramy się utrzymać mit doskonałego kochanka (choćby tylko dla naszych partnerek), chwalimy się, że w łóżku działamy jak połączenie królika z Casanovą. Najczęściej obnosząc się z tym przed naszymi kolegami lub też koleżankami naszych dziewczyn. Coś, co dla nas jest naturalną kogucią dumą, dla nich często jest krępujące i żenujące, gdy słyszą intymne sekrety, w których przecież brały z nami udział. Dla kobiet jest to duchowe, mistyczne przeżycie dwojga kochanków, a dla nas powód do dumy, o którym jak kogut piejemy do każdego, aby o nim usłyszał. Kolejnym grzeszkiem, tym razem bez naszej winy, jest nasza ciągła ochota na seks. I to, że lubimy o nim rozprawiać. Z tym nie walczyłbym, bo takie gadanie, ciągłe nakręcanie się, działa jak naturalna Viagra. Ale grzechem to pozostaje i nawet dla kobiet o bardzo dużych potrzebach seksualnych, może stać się irytujące. Zasada jest jedna i zawsze skutkuje. Mniej piania – więcej działania.
4. Kogucia zazdrość
Ma dwa oblicza. Kobiety nie cierpią, gdy opowiadamy o naszych byłych dziewczynach. O podbojach jakich dokonaliśmy i otrzymanych nagrodach. A jak chcemy mieć już u nich przechlapane, dodajmy w opisie wygląd piersi, nóg, pośladków, a potem możemy już tylko położyć głowę na pieńku. Dla naszych partnerek nie ma „innych” kobiet. I tak powinno pozostać. Dlaczego? Bo z drugiej strony, kiedy my usłyszymy o byłych chłopakach naszych kobiet, wpadamy w nie mniejszy szał. Najczęściej i kompleksy. Czy ja też dotrwałem do trzydziestu minut? Czy uda mi się jeszcze raz? I czy nie jest za mały?
Wówczas nawet stroszenie grzebienia nie pomoże. W tym wypadku milczenie jest diamentem.
5. Kogucia żarłoczność, czyli jeszcze jeden kielonek
Jeśli nieumiarkowanie w jedzeniu wydaje się być tylko procentowo niewielkim marginesem społecznym, to nieumiarkowanie w piciu – jest już naszym nawykiem. Podczas spożywania alkoholu nasz mózg zdecydowanie zmniejsza swoje rozmiary. Gdy pijemy (bynajmniej nie wodę), za wszelką cenę musimy pokazać innym kogucikom, że chodzimy w kowbojskich butach z ostrogami. Mimo, że nasze mięśnie porażone są już kompletną dysfunkcją, staramy się trzymać pion (według teorii wahadła Foucaulta), a kiedy nie wychodzi nam nawet zapianie prostego „kukuryku”, nadal potrafimy na migi dać znać innym, aby polali jeszcze jednego, choć dobrze wiemy, że będzie on dla nas przysłowiowym gwoździem do trumny, w której bez świadomości spędzimy następne kilka godzin. Mniej w tym pewnie nieumiarkowania, a więcej kogucika, który nigdy nie pozwoli sobie na to, aby przegrać kogucią walkę – walkowerem. My zawsze walczymy do końca, pomijając fakt, że za każdym razem kończy się to naszym zgonem.
6. Gniew, czyli kogucie pianie
Choć to kobiety najczęściej się awanturują, niestety to my wpadamy w szał. Dla nich awantura jest specyficzną jogą, medytacją, po której mogą zresetowane wrócić do rzeczywistości. Dla nas awantura kończy się czymś dużo gorszym. Wyprowadzeni z równowagi wpadamy w amok, szał bitewny, podczas którego większość naszych czynów nadaje się do podręcznika psychiatrii. Całe szczęście, mimo usilnych starań kobiet, stosunkowo zdarzają się nam one rzadko. Jedynym sposobem, by zapobiec wpadnięciu w gniew, jest świeżo zaparzona herbata z melisy, najlepiej pita przez rurkę – według starej babcinej zasady, że zawsze lepiej mieć poparzone podniebienie, niż później żałować czynów, które nadziobaliśmy w naszym gniewie.
7. Kogucie lenistwo
Wszystkie te grzechy są niczym w porównaniu z ostatnim. Jeśli brak nam czasu na posprzątanie łazienki, bo oglądamy kolejny (i tak z góry) przegrany mecz naszej reprezentacji, jest to niewybaczalne. Gdy brak nam ochoty, aby wynieść śmieci, bo właśnie przechodzimy kolejny level w grze komputerowej, będzie nam to zapamiętane. A jak im niemiło odburkniemy, bo akurat czytamy najnowsze wiadomości, podczas gdy nasza partnerka opowiada tragiczną historię związku swojej znajomej – nasz brak empatii będzie nam nigdy nie wybaczony. Prawda jest taka – jesteśmy leniami, gdyż przekładamy drobne przyjemności nad obowiązki. Grzech to może niewielki, ale chyba najczęściej popełniany. Jak mu zapobiec? Proste. Przetrzeć mokrym mopem podłogę w łazience – będzie wyglądała jak świeżo wysprzątana. Nacisnąć w grze pauzę i wynieść śmieci. Będzie ładniej pachniał dom. Przerwać na minutę czytanie gazety, zrobić przerażoną minę i powiedzieć do ukochanej: – To straszna historia kochanie. Dobrze, że my w naszym związku nie mamy takich problemów.

Komentarze czytelników

13 komentarzy do “Siedem grzechów głównych mężczyzn”

  1. ~Ewa pisze:

    Zabawny i lekko podany temat :D Zaraz muszę wrócić do pracy, więc dziękuję Autorowi za chwilę wytchnienia i relaksu :)

    1. Grzech pychy popełniają zakompleksione koguciki :)
    2. Jeśli kogut ma tylko jedną ukochaną kurę, to nie będzie krył innych ;)
    3. „Mniej piania – więcej działania” to dobra rada, bo nie od dziś wiadomo że „ta krowa co głośno ryczy – mało mleka daje” ;)
    4. Zazdrość – „W tym wypadku milczenie jest diamentem”. O tak, tak!!! :D
    5. „Kogucia żarłoczność, czyli jeszcze jeden kielonek” – śmieszne to i straszne zarazem.
    6. Gniew – rada babci bezcenna ;)
    7. Lenistwo – rady dobre, ale jakie trudne do wykonania… ;)

    Kobiety też grzeszą. Chętnie poczytam, jak Autor opisze nasze grzechy :)

    • adamambler pisze:

      W sumie to zapomniałem o ósmym, najważniejszym męskim grzechu. Zupełny brak tolerancji i poczucia humoru odnośnie spraw męskich. Niestety, gdy słyszymy coś złego na swój temat, obruszamy się i kogucik zamienia się w groźnego byka. Jako przykład podaję bardzo ciekawy komentarz jaki ktoś zostawił mi na wykopie, jeśli już ktoś pokusił się o napisanie tak dogłębnej odpowiedzi, szkoda tylko, że prócz argumentów, wykazał się zupełnym brakiem poczucia humoru.
      cytuje:

      „Bullshit #1 : To naturalne, że samiec się chwali swoimi atrybutami, wśród wszystkich gatunków w przyrodzie tak jest. Ptaki chwalą się piórami, zwierzęta rogate porożem, no i oczywiście jest demonstracja siły. Kobiety zwracają uwagę na majątek mężczyzny, podobnie jak mężczyźni zwracają uwagę na urodę kobiet. Od unaocznienia tego majątku lub innych atrybutów zależy zwrócenie kobiecej uwagi i pokazanie że jest się lepszym niż inni mężczyźni, więc ten punkt jest całkowicie bzdurny. Kobietom zależy na tym, żeby mieć jak najlepszego partnera.
      Bullshit #2 : Ma być bogaty i zaradny, ale nie gonić za pieniędzmi i nie poświęcać dużo czasu pracy. Riiiight.
      Bullshit #3 „Dla kobiet jest to duchowe mistyczne przeżycie dwojga kochanków, a dla nas powód do dumy, który jak kogut piejemy do każdego aby o nim usłyszał. ” Wow, kobiety takie uduchowione. Bardzo mistyczne przeżycie. Szkoda tylko, że większość wygenerowanej przez ludzkość duchowości i mistyki wyszła od mężczyzn, podobnie z poezją romantyczną. To nie mężczyźni mają magazyny typu cosmo, gdzie każdego miesiąca na okładce jest nagłówek pokroju „zrób mu dobrze loda na 100 sposobów”.
      Bullshit #4 Kobiety znacznie częściej opowiadają o swoich byłych niż mężczyźni.
      Bullshit #5 „Gdy pijemy (bynajmniej nie wodę), za wszelką cenę musimy pokazać innym kogucikom, że chodzimy w kowbojskich butach z ostrogami. ” Tak tak, to przecież takie powszechne że mężczyźni piją aż im odwali.
      Bullshit #6 „Dla nich awantura jest specyficzną jogą, medytacją po której mogą zresetowane wrócić do rzeczywistości.” Wow, uduchowione jeszcze bardziej. My tacy prymitywni. Wow
      Bullshit #7 „Prawda jest taka, jesteśmy leniami, gdyż przekładamy drobne przyjemności nad obowiązkami. ” Czytaj: przekładamy cokolwiek nad zaspokajanie potrzeb kobiety. W końcu śmieci wybuchną jeśli je wyniesiemy za godzinę, gdy skończymy grę, a nie natychmiast jak nam kobieta zwróci uwagę. Poza tym, większość wynalazków ludzkości wzięło się z męskiego lenistwa – nie chce mi się robić, więc wymyślę coś, żeby to robić szybciej albo żeby się zrobiło samo. Gdyby mężczyźni mieli tyle zapału i cierpliwości ile kobiety by chciały, to kobiety by nadal prały w baliach na tarkach i chodziły z wiadrem po wodę do studni.”
      użytkownik Ornament

    • adamambler pisze:

      Dziękuję za wszystkie komentarze. Postaram się już w niedługim czasie, opisać damskie grzeszki, choć czymże one są w porównaniu z naszym pianiem.

  2. ~Pani S. pisze:

    Przeczytałam i uśmiechnęłam się szeroko. A później przypomniałam sobie, co mój dziadek zwykł robić z niezdyscyplinowanymi kogutami i uśmiechnęłam się jeszcze szerzej :) Nie wiedziałam, że z siekierką w ręce dziadek daje mi życiową lekcję!

  3. Bingo! Sam bym tego lepiej nie napisał. Prawda jest taka, że wszystkie pod punkty, które tutaj zostały zawarte w 100% opisują każdego faceta :)

  4. Chyba wszystkie chcemy wyliczyć siedem grzechów głównych mężczyzny… Telepatia?

  5. dreamrock pisze:

    Powinieneś od razu zaznaczyć: Siedem grzechów POLSKICH mężczyzn, bo tu gdzie mieszkam, mężczyźni są aniołami, w porównaniu z tymi których opisujesz. Charakter mężczyzny nie jest wynikiem jego płci, lecz środowiskiem, kulturą i wychowaniem.

    • adamambler pisze:

      Szczerze mówiąc, czy to w Azji, czy w Ameryce, a już szczególnie w południowej Ameryce, czy w Afryce, widziałem te grzechy u wszystkich mężczyzn. O Rosji i Europie nie wspomnę, bo to ona głównie produkuję typ zapatrzonego w sobie macho. W niektórych częściach Indii i Pakistanu kobiety mają trochę mniej problemów z mężczyznami (ale to sprawa wysokiej pozycji jaką kobieta zajmuję w społeczeństwie), nie mniej grzeszą w podobny sposób. Jeśli myślicie że Polacy piją dużo, napijcie się z hindusami, ci dopiero piją.
      Jedyny kraj jaki przychodzi mi do głowy, gdzie mężczyźni są aniołami, to NIEBO.

  6. Katarzyna D pisze:

    Mężczyźni jak mężczyźni grzeszni są i to bardzo, ale bez nich… nie da się żyć. Fajny blog, ciekawy, można się pośmiać i dowiedzieć ciekawych rzeczy. Pozdrawiam autora.

  7. ~katolik pisze:

    Życie na ziemi to nieustanna walka. Walka z diabłem, pokusami, z lenistwem i wadami.
    Koniec świata może być w każdej chwili. Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
    Nie dbasz o zbawienie duszy?

  8. ~Roman88 pisze:

    Sam przyznam, że ten ostatni grzech jest w przypadku większości mężczyzn najczęstszy. Z pozoru nie wygląda na zły, ale bomba z opóźnionym zapłonem. Dopiero z czasem pokazuje, że to jest denerwujące. Sam to wiem, bo właśnie to mój najw. grzech wobec mojej narzeczonej :) Ale na szczęście jestem świadom wobec niego i staram się z tym walczyć. Bo właśnie lenistwo niszczy męzczyzną, pozbawia go marzeń, energii i pasji w których kobiety podziwiają właśnie mężczyzn.

Komentuj