sobota Listopad 25th 2017
reklamabanerustac.gif

I jak tu być prawdziwym mężczyzną?

Życie z kobietami jest wspaniałe. Są naszym natchnieniem i sensem naszego życia. Kobiety są tym, czego pragniemy od lat młodzieńczych i za czym uganiamy się przez całe życie. Ale często ten maraton okazuje się pięciobojem, wymieszanym z rajdem Paryż-Dakar, gdzie do mety dociągną tylko najmocniejsi. Dlaczego? Może to tylko proza życia każdego mężczyzny, a może skomplikowany dualizm kobiet, który zupełnie nam tego nie ułatwia.
Mężczyźni rodzą się ze świadomością, że to od nich będzie zależeć przyszłe życie rodziny. Tak nas wychowuje społeczeństwo i rodzina. Jako chłopcy dorastamy otoczeni nakazami mówiącymi, że musimy stać się prawdziwymi mężczyznami. Prawdziwy mężczyzna? Co to w ogóle znaczy? Jakie cechy powinien mieć ten prawdziwy mężczyzna? I kiedy nim się naprawdę stajemy?
Według kobiet mężczyzna powinien być: majętnym erudytą, z wysoką pozycją społeczną, pełnym stonowanego humoru, nigdy nie być gburem; najlepiej mieć seksowny, dwudniowy zarost, ale w łóżku – już gładko ogolony, aby nie kłuł, kiedy namiętnie całuje; do tego wariat, potrafiący wspiąć się na wieżę Eiffela, a zarazem taki, który uspakaja wszelkie wybryki zbyt podkręconych znajomych – spokojnym, głębokim, freudowskim głosem tłumaczy im sens życia i powala za jednym ciosem pijanego osobnika, który zbyt nachalnie się do nas przystawia; ubrany jak z okładki „Timesa”, olśniewa swoim czarem i powierzchownością wszystkich dookoła, zawsze płaci za nas rachunki i przytrzymuje drzwi do sklepu lub samochodu, a kiedy trzeba, weźmie ukochaną w swoje silne ręce i przeniesie przez każdą życiową kałużę.
Zaraz, zaraz – czy to jest według kobiet ideał mężczyzny?
Proste, wszystko to mamy w sobie. Prawie każdy z nas jest taki, jeśli tylko odebraliśmy normalne wychowanie i jest w nas wystarczająco dużo testosteronu, który napędza nasze pasje i namiętności. Mamy to w sobie.

Ale czy na pewno takiego mężczyznę chcą mieć kobiety w swoim życiu? Bo najczęściej ideały nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością, a prawdziwe życie nie przypomina telenoweli, w której ucharakteryzowani aktorzy odgrywają swoje wyuczone na pamięć kwestie.
Dobrze. Mamy być koniem pociągowym rodziny, strażnikiem domowego ogniska, ale zarazem musimy być amantem, który nigdy nie chodzi w śmierdzących skarpetkach, nie puszcza bąków, ani nie chrząka, a także dżentelmenem – schludnie ubranym, wypowiadającym się na każdy temat i potrafiącym poradzić sobie w każdej życiowej sytuacji.
Jak już pisałem, to nic trudnego. To cechy każdego mężczyzny.
Niestety, w prawdziwym życiu nasze męskie przymioty blakną i okazuję się, że mamy same wady. Jednym słowem nie jesteśmy „prawdziwymi mężczyznami” w oczach naszych wybranek.
Najczęściej upadek naszej „prawdziwej męskości” zaczyna się prozaicznie – od wysokości naszych zarobków: ot kolega z pracy ma lepszy samochód, droższe garnitury i zawsze ma czas oraz pieniądze na kawę w kawiarni, a my niestety czasu nie mamy, bo pracujemy na dwa etaty, samochód jest starawy, gdyż żona jeździ nowym i nadal trzeba go spłacać, a do kawiarni chodzimy na ciastko w niedzielę z dwójką dzieci, no bo kiedy indziej może się do niej udać ojciec rodziny. Oczywiście kolega z pracy ma na to wszystko czas i pieniądze, bo jest – kawalerem.


Czego tak naprawdę nasze kobiety pragną, abyśmy stali się w ich oczach „prawdziwymi mężczyznami”:

1. Oczekują, że rozwiążemy każdy problem, jednak z czasem, zamiast zostawić jego rozwiązanie swojemu „prawdziwemu mężczyźnie”, wgłębiają się w niego, rozbierając na części pierwsze, ważąc za i przeciw, a na końcu wściekają się, że nie liczymy się z ich zdaniem, i za bardzo wszystko komplikujemy.
2. Pożądany jest wygląd sportowca. „Prawdziwy mężczyzna” musi być zbudowany z mięśni i to bynajmniej nie tych piwnych. Ogorzały, szczupły wygląd z bogatą muskulaturą jest ideałem – ale najczęściej, kiedy już wychodzimy z kolegami na piłkę czy tenisa lub squasha albo jakikolwiek inny siłowy trening, który pomógł by nam zbudować ową wyidealizowaną muskulaturę, nasze partnerki źle się czują, są osamotnione, mają depresję i proszą, pytają nas, czy możemy z nimi zostać w domu, bo potrzebują naszego towarzystwa i opieki.
3. Powinniśmy być pasjonatami, mieć własne hobby albo ciekawe zainteresowania: zbieranie modeli samolotów, znaczków pocztowych, budowanie amatorskich instalacji do obserwacji kosmosu, malowanie obrazów, fotografowanie przyrody – cokolwiek, czym zawsze można się pochwalić na kolejnym przyjęciu lub spotkaniu, o czym bez końca można opowiadać przyjaciółkom i koleżankom, i chwalić się, że nasz mężczyzna jest tak zdolny – a kiedy już zmuszeni jesteśmy wyjść poza dom, aby kontynuować naszą pasję czy zakupić nowy model samolotu albo wykonać fotografie wyjątkowego drzewa, ponownie nasze partnerki czują się źle, mają depresję i proszą nas, abyśmy z nimi zostali w domu, bo potrzebują naszego towarzystwa i opieki.
4. Zawsze powinniśmy wyglądać super. Tak dobrze, żeby obce kobiety oglądały się za nami z zazdrością – na przyjęciach mamy czarować swoim wyglądem i usposobieniem rzesze innych pań, jednakże wystarczy, że zaledwie obejrzymy się za jakąś, spotykamy się z ostrymi scenami zazdrości, a jeśli przypadkowo zamienimy kilka zdań z nowo poznaną kobietą, będzie nam to wypominane przez kilka kolejnych miesięcy lub lat.
5. Musimy być inteligentni, oczytani, najlepiej w kilku językach. Mamy mieć swoje własne zdanie na każdy temat i powinniśmy bez problemu użyć sensownych argumentów, aby je obronić – niestety, kiedy tylko w czasie dialogu z inną kobietą, spróbujemy ukazać naszą inteligencję i wiedzę, ponownie spotykamy się z ostrymi scenami zazdrości i będzie nam to wypominane przez kilka kolejnych miesięcy lub lat.

 


6. Umiejętność gotowania jest istotną cechą „męskości”, a kiedy już dzięki nabytym zdolnościom wyniesionym z domu (główni pomocnicy Mam w kuchni to właśnie synowie) lub inwencji zaczerpniętych z „Podróży kulinarnych” Makłowicza, uda nam się zastawić stół na obiad, to potrawy są albo przesolone, albo za bardzo przypominają kuchnię teściowej (a ona to zawsze robi tak po swojemu!) i często nasza inwencja kulinarna kończy się na zamówieniu pizzy z pobliskiej pizzerii.

7. Sprzątanie jest podstawą „męskości” (czy widział ktoś kiedyś Jamesa Bonda latającego z odkurzaczem?). Umiejętność sprzątania i to nie tylko za sobą, jest bardzo „męska”, a kiedy już wkraczamy w tę domenę kobiet – z odkurzaczem, miotłą i mopem, i strzepujemy z siebie ostatnie okruchy kurzu, okazuje się, że dywan nie jest porządnie wytrzepany i ma jakieś plamy, w sypialni zapomnieliśmy zamieść pod łóżkiem, w kuchni powinniśmy wytrzeć ściereczkami szklanki do sucha, a nie zostawiać je w suszarce, aby same wyschły, a do wanny używa się Cif-a, a nie Clin-a, bo ten pierwszy nie zostawia plam.

8. Powinniśmy być złotą rączką, czyli posiadać umiejętność naprawy wszystkiego – oznacza to, że mamy znać się na: hydraulice, elektryce, murarce, elektronice, mechanice, informatyce, dekarstwie, ciesielstwie, ogrodnictwie, krawiectwie i całym mnóstwie innych zawodów, a jak już dzięki youtubowi lub rzeczywiście wrodzonym umiejętnościom, uda nam się coś naprawić, jak np. odpadające kafelki w łazience, porównywani jesteśmy do sąsiada z trzeciego piętra, który „porządniej” potrafił je przykleić sąsiadce z siódmego, nie tak jak my (i zresztą jest to prawdą, bo jest kafelkarzem z zawodu od dwudziestu lat, ale to już przecież mało istotny szczegół dla naszej pani).

9. Mamy ukrywać swoje emocje i nie plotkować – prawdziwy mężczyzna nigdy nikogo nie „obmawia”, a kiedy usłyszymy, że sąsiad z trzeciego piętra ponownie obściskiwał się z sąsiadką z siódmego, z tą rozwódką, co męża miała nieudacznika, co to pracy nie mógł nigdzie znaleźć i wcześniej chodził do 7B z Anetką, tą co ją samochód potrącił, jak wracała od chłopaka, a ten kierowca był pijany i nie pierwszy raz już kogoś uderzył samochodem, w dodatku nawet ubezpieczenia nie miał i miał stare opony, wyślizgane – nie powinniśmy o tym z nikim rozmawiać, natomiast musimy ze spokojem wysłuchać po raz dziesiąty tej historii z ust naszej ukochanej i potakiwać jej ze zrozumieniem, i spokojem typowym dla „prawdziwego mężczyzny”.

10. Musimy każdego dnia wyglądać jak połączenie Brada Pitta z Georgem Clooneyem, zawsze schludnie i elegancko ubrani, czyści i pachnący, pomimo, że nasze kosmetyki zawsze lądują do dolnej szafki w łazience, ponieważ zajmują zbyt wiele przestrzeni i kłócą się z kosmetykami naszych ukochanych, a większość naszych ubrań i butów zostaje wyniesiona do szaf w piwnicy, zaś czas, jaki oferują nam nasze ukochane, na poranne ablucje w łazience, z trudem wystarcza na załatwienie najbardziej podstawowych fizjologicznych potrzeb.

11. Nigdy nie narzekamy. Kobiety nie lubią słuchać naszych marudzeń. Jedyne opinie, jakie od nas przyjmują, są na temat pogody i ich dobrego wyglądu – ale oczywiście my musimy wysłuchać ich opowieści: jaki to miały ciężki dzień w pracy, że już z samego rana Ania posłodziła jej kawę solą, więc musiała zrobić sobie nową, ale cukier się skończył i pobiegła na róg do spożywczego po cukier, i kilogram cukru kosztuje tam prawie dwa razy tyle co w Biedronce, a sprzedawczyni to chyba jest kochanką właściciela, bo jest bardzo nie miła dla klientów i mimo skarg jeszcze jej nie wyrzucił, a ten cukier to jakiś chiński, bo w ogóle nie słodki, Ania musiała trzy łyżeczki do kawy wsypać, a normalnie słodzi półtorej, a ponoć Chińczycy już nawet cukier zaczęli podrabiać i teraz nie wiadomo, czy to zdrowe, czy nie zdrowe, bo przecież trudno powiedzieć z czego oni go podrabiają, i normalnie to ją głowa od tego rozbolała, i już sama nie wie, czy to dlatego, że taki ciężki dzień miała, czy może to przez ten podrabiany przez Chińczyków cukier.

12. Powinniśmy być wierni aż do śmierci. Nic tak nie niszczy wizerunku „prawdziwego mężczyzny”, jak zdrada ukochanej, choćby nawet myślą lub rozmową. Kobiety pragną wiernego mężczyzny, ale … kiedy tylko widzą takiego, który skacze z kwiatka na kwiatek i podbija serce innych kobiet, drżą im nogi i mówią do przyjaciółek: „To prawdziwy mężczyzna. Takie ciacho z bitą śmietaną i wisienką, polaną czekoladą”.

13. Musimy być namiętnymi i czułymi kochankami – najczęściej w tym wypadku, każdy z nas próbuje wypaść jak najlepiej, choć czasem po codziennych staraniach, aby dopasować się do wszystkich poprzednich kilkunastu wymienionych punktów, najzwyczajniej brakuje nam sił i ochoty na bycie czułym i namiętnym, i robimy szybko co mamy zrobić, aby wyspać się i przygotować do kolejnego dnia, w którym ponownie musimy udowodnić swoim ukochanym, że jesteśmy „prawdziwymi mężczyznami”.

Powiązane wpisy:

Komentarze czytelników

33 komentarzy do “I jak tu być prawdziwym mężczyzną?”

  1. ~Marta pisze:

    Nic dodać,nic ująć…Kobiety,zróbmy rachunek sumienia i doceńmy naszych mężczyzn!

  2. ~bolek36@op,pl pisze:

    nie wiem co napisać tak po prawdzie dawno nie czytałem tak dobrego tekstu.naprawdę jestem w szoku.

  3. ~mare pisze:

    Jakis czas temu w Rzeczpospolitej byl artykul, podnoszacy bardzo istotny problem w spoleczenstwie, prawie w ogole niezauwazalny, zwlaszcza przez kobiety. Problemem tym jest wciaz rosnace wymagania kobiet wzgledem mezczyzn, wymagania ktore sa sprzeczne i nierealne. Wiele kobiet, zwlaszcza tych singielek narzeka ze dzisiejsi faceci to dno, ze sa slabi, pytaja sie gdzie Ci mezczyzni. Narzekaja na jakosc facetow mowiac ze przez to sa skazania na samotnosc – typowa singielka mowi ze jest sama bo nie ma wartosciowego faceta z ktorym by sie mogla zwiazac. Kobiety nie zauwazaja ze wymagaja od facetwo nierealnych rzeczy. Faceci sie gubia, nie spelniaja wymagan kobiet, przez to sie czuja gorzej,traca pewnosc siebie i staja sie jeszcze mniej atrakcyjni dla kobiet.

    Drogie panie spojrzce na te wymagania. „Czy prawdziwy mężczyzna ma zachowywać się jak macho czy być miękki i grzeczny, nie tracąc nic ze swojej atrakcyjności? Zdaniem Boba Hanssona mężczyźni żyją pod presją dostosowywania się do wielu norm. Mają obowiązek utrzymania rodziny, nie mogą okazywać uczuć i mają być silni. Szwedzi za najbardziej męską cechę uważają `roztaczanie poczucia bezpieczeństwa”, a za najmniej męską niemożność utrzymania swej rodziny twierdzi. To trzeba zmienić.Pisarz Inti Chavez Perez również jest zdania, że wielu mężczyzn czuje się przygniecionych istniejącymi stereotypami. Rola mężczyzny dusi nas i nie pozwala być w pełni człowiekiem podkreśla.Podobnie uważa Pr Strm, autor książki `Ucisk mężczyzn i władza kobiet”. Od mężczyzn żąda się, by byli delikatni i otwarci na ideały równouprawnienia, a jednocześnie pielęgnowali cechy tradycyjnie uznawane za męskie. Nie sposób tego pogodzić .

    Drogie panie, zanim zaczniecie narzekac na facetow, szczegolnie polskich faceto spojrzcie na siebie.

    Kilka sprzecznych wymagan kobiet.

    Facet ma byc:

    - zabawny, dowcipny ale powazny, nie dziecinny
    - wysportowany, silny, ale wygladajacy normalnie, nie miesniakiem
    - twardy, zdecydowany, samiec alfa, stanowczy ale lagodny, ugodowy i ulegly
    - romantyczny, czuly, ale meski, twardy, ociekajacy testosteronem
    - romantyczny, ale pragmatyczny, twardo stapajacy po ziemii
    - zimny ale cieply
    - zakochany bez pamieci w kobiecie, ale opanowany, realista
    - tolerancyjny, ale zasadniczy

    To tylko czubek gory lodowej.

    Prof. Szlendak o sprzecznych wymaganiach kobiet

    Kobiety rozszerzają listę cech, których oczekują od mężczyzny. Chcą, żeby był on jednocześnie, w pewnych sferach, władczy i dominujący, jak mężczyzna tradycyjny. Z drugiej strony pragną partnera czułego i opiekuńczego. W rzeczywistości taki idealny typ, łączący te dwa przeciwieństwa, nie istnieje. Niestety jest to jedną z przyczyn pozostawania kobiet bez partnera. Nie znajdując go na studiach czy w miejscu pracy, nie decydują się na założenie rodziny

    • adamambler pisze:

      Wydaje mi się że to naprawdę zaczyna być sporym problemem i to natury socjologicznej.
      Wszystko zaczyna się od wartości jakie wynoszą młode osoby ze swoich rodzin. Widzą zabieganych rodziców, których głównym celem staje się zdobycie pieniędzy, ci znowuż nie muszą już tylko pracować, aby zapewnić wyżywienie i mieszkanie rodzinie, ale po to aby zwiększyć swój status społeczny poprzez zamożność (duży dom, markowe samochody, ciuchy, częste wakacje w znanych drogich miejscach turystycznych). Marka staję się wyznacznikiem szczęścia, a sami rodzice nie mają czasu wytłumaczyć pociechom, że mimo ich gonitwy za pieniędzmi, to rodzina jest najważniejsza. Dzieciaki zaczynają swoja dorosłość i szybko okazuję się, że wartości jakimi dotąd się kierowały, są zbyt trudne do osiągnięcia i czują się niespełnione, a nawet tym którym udało się osiągnąć finansowy sukces, zaczyna czegoś brakować.
      Spełnieniem warunków osobistego szczęścia lub też społecznego (jakkolwiek to brzmi) staje się markowy telefon, samochód, idealny mężczyzna itp. Dzieciaki atakowane są co dzień przez wszechobecny agresywny marketing, który gwarantuję im spełnienie kiedy dostaną wyidealizowany przedmiot. Podobnie jest z partnerami na całe życie.
      Kobiety więc szukają idealnych mężczyzn, a mężczyźni starają się dopasować do oczekiwanego wzoru mężczyzny.
      Sto lat temu, przykładowa nastolatka czekająca na swój ideał mężczyzny, miała zupełnie inne ideały. Honor, prawdomówność, opiekuńczość i odpowiedzialność. Dzisiaj mężczyzna ma być sprytny, może kłamać, być nie honorowym, aby tylko dawał sobie rade w życiu. Opiekuńczość również szybko zanika. Część młodych dziewczyn dzieli się radami, dzięki którym mają „wychować” sobie mężczyznę, który zasadniczo już nie przypomina zupełnie ich wymarzonego ideału męskiego. Jest wytresowanym lwem, w klatce, który na dane hasło ma zaryczeć, dla pokazania temu innym.
      Jak to się odbija na kolejnych pokoleniach, nie trzeba mówić, bo często urodzone w takich związkach dzieciaki, tracą już zupełnie poczucie jakichkolwiek wartości.
      Dla mężczyzn dopasowanie się do dzisiejszych ideałów, nie jest również łatwe, wydaje mi się że jest to jednym z głównych powodów, dlaczego mężczyźni szybko popadają w różne używki. Nie potrafią spełnić oczekiwań swych partnerek i rodziny, dla których są życiowymi nieudacznikami i próbują podreperować męskie ego za pomocą alkoholu, czy narkotyków.
      Jest to także wynikiem zaniku szacunku do wykonywanych przez nich zawodów. Większość mężczyzn pracuje fizycznie, a takie zawody mają niskie notowania w społeczeństwie. Dawniej szanowano majstrów, cieśli, dekarzy, hydraulików. Dzisiaj to nieudacznicy życiowi, bardziej „trendy” jest być biznesmenem, bankowcem, handlowcem który często zarabia na oszukiwaniu ludzi, niż dobrym fachowcem. Wstyd za rodzaj wykonywanej pracy zaniknął wraz z rodzinnym honorem, prze ewaluował się wraz ze zmianą podstawowych wartości społecznych.
      Szczególnie widoczne jest to w krajach rozwijających się. Tam rodzina nadal ma wielki wpływ i najczęściej wartości rodzinne połączone są z moralnością społeczną i religijną. Kradzież, czy kłamstwo jest gorsze niż bieda, bo źle świadczy o całej rodzinie, a nie tylko o samym wykonawcy. Bieda nadal jest traktowana normalnie, jeśli tylko nie koliduje z uczciwością.
      Historycy zapewne w przyszłości określa nasze czasy odpowiednim nazewnictwem, mam tylko nadzieję, że będzie to tylko okres przejściowy do kolejnej rewolucji społecznej, która przywróci nam stare wartości.
      Dziękuje za komentarz, postaram się napisać trochę szerzej o tym problemie, niestety w mniej zabawnej formie. Pozdrawiam

      • ~j. pisze:

        Hej

        W Twojej wypowiedzi jest mnostwo trafnych stwierdzien jednak jako kobieta pragne skomentowac te rzekome wymaganie ktore mamy i ktorych to mezczyzni nie potrafia spelnic. Zapominasz dodac ze kobiety w spoleczenstwie szybciej sie rozwijaja, wykorzystuja okazje jakie dostaja, staja sie bardzie zaradne i niezalezne, stalo sie to w wyniku emancypacji kobiet, mezczyzni natomiast czesta stoja w miejscu i nie moga sobie z tymi zmianami poradzic, pragana powrotu starych dobrych czasow kiety to kobiety wymagaly opieki a oni mogli sie spelnic jako mezczyzni. Takie bledne pojecie meskosci bardzo szkodzi mezczyznom, bo ta meskosc czesto oznacza posiadanie cech ktorych kobieta w waszym przekonaniu nie ma prawa miec, a w praktyce ma, w wyniku czego powstaje mezczyzna zakompleksiony, agresywny z wypaczonym pojeciem zwiazku. Bo musi byc meski, bo musi to bo musi tamto, i to wy sami w swoim gronie sie tak nakrecacie, siedzi sobie grupa facetow przy piwie i marudzi ze baby sa zle bo ich nie doceniaja a powinny. Takie czesto rozszczeniowe zachowanie, z poczuciem wlasnej meskiej wyzszosci naprawde nie sprawia ze jakikolwiek mezczyzna staje sie atrakcyjny.
        A teraz do sedna o co mi chodzi – facetom sie wydaje ze wymagania kobiet sa absurdalne, a nie spojrza na siebie czy tak naprawde spelniaja ich potrzeby (te prawdziwe, a nie wyimaginowane w meskiej glowie). Faceci w wiekszosci naprawde sa slabi, i nie dziwie sie singielkom, bo lepiej jest byc samej niz z facetem ktorego trzeba nianczyc cale zycie, ktory nie pozwala nam sie rozwijac bo to razi jego meskie ego. Ok, zgadzam sie, jest pelno kobiet ktore maja wymagania nie z tej ziemi i niewyobrazalnie ego, ale to jest domena czlowiecza, a nie tylko kobieca – pelno jest mezczyzn ktorym rowniez nigdy sie niedogodzi.

        • ~mare pisze:

          To jest wlasnie najwiekszy problem. Kobiety nie potrafia zrozumiec, przyjac do wiadomosci ze ich wymagania sa sprzeczne i nierealne. To ze kobiety szybciej sie przystosowuja do zmian(teza dyskusyjna, ale w tym momencie niewazna) i to ze niby faceci stoja w miejscu nie ma nic do rzeczy bo nawet gdyby nie stali w miejscu to i tak by nie spelnili wymagan kobiecych bo te sa sprzeczne i nierealna. To jest problem i poki tego kobieta nie zauwaza, nie przyjma do wiadomosci to sie nic nie zmieni czyli nadal bedziecie narzekac na nas

  4. ~Ewa pisze:

    Nie miałam nigdy specjalnych wymagań typu: piękny, bogaty, super inteligentny itd. Jestem realistką i wiem, że każda z tych cech ma swoją cenę. Piękny – znaczy mający zbyt duże powodzenie, albo taki który wpada w samozachwyt brrr… Bogaty – znaczy taki, który może kupić prawie wszystko i wszystkich. Super inteligentny – znaczy nie będzie miał czasu i ochoty marnować swojej inteligencji na sprawy błache, przyziemne typu naprawa kranu, dopilnowanie płatności, rozmowy o sprawach dotyczących codzienności. Można wymieniać dalej, ale Autor bloga już to zrobił. Człowiek się liczy, jego charakter, sposób bycia i życia. Poza tym, przecież nikt nie jest idealny. I bardzo dobrze! Pozdrawiam :)

    • adamambler pisze:

      Jak to dobrze wiedzieć że są takie kobiety. Pozdrawiam i już padam z uwielbienia na kolana (to nie ironia – to czysta prawda!).

      • ~Ewa pisze:

        Zawstydził mnie Pan tym uwielbieniem :)
        Pierwszy komentarz napisałam spontanicznie, ale naprawdę tak uważam. Jeśli miałabym się z kimś wiązać dla pozorów np. dla pieniędzy, urody, współczynnika IQ itp., to czy takie uczucie byłoby szczere i trwałe? Dla mnie ważniejsze jest porozumienie dusz i ciał oraz higiena osobista. Może ten trzeci warunek nie brzmi zbyt romantycznie, ale jest niezwykle ważny.
        Pozdrawiam :)

        • adamambler pisze:

          Absolutnie się nie dziwie. Sam ilekroć poznaje piękną kobietę, najczęściej rozczarowuje się jej psychiką, a te których IQ rozbija każdy teleturniej wiedzy, mają prozaiczny problem z „wyluzowaniem się”. Też wierzę w chemię, to że coś klika i nie ważne są wówczas żadne przynależności klasowe, religijne czy kulturalne. Lubie higienę, miałem kiedyś „przyjemność” spędzenia kilkunastu dni (w samochodzie, podczas noclegów, na łodzi), z mężczyzną którego nogi po prostu gniły. Do dziś wspominam to jako jeden z największych horrorów mojego życia. I wszystko byłoby w porządku, gdyby ten człowiek należał do indiańskiego plemienia w Ameryce Południowej, lub Papuasów z Nowej Gwinei (wbrew pozorom są bardzo czyści), ale był on europejczykiem, który dopuścił do tego poprzez brak higieny.

          • ~Ewa pisze:

            No tak, ma Pan rację że uroda nie zawsze idzie w parze z inteligencją :) Nie ma potrzeby bicia rekordów wiedzy, ale ważne żeby można było porozmawiać na różne tematy. Natomiast „sztywniacy” trafiają się także wśród mało rozgarniętych, ponieważ nie wiedzą jak się zachować, nie rozumią dowcipów itp. Na szczęście ludzie są różni i zawsze można znależć to „coś” co nas w kimś zaintryguje, zwróci naszą uwagę. Oby tylko to nie były śmierdząco – gnijące nogi ;)

  5. ~beata pisze:

    Nie wymagam od mężczyzny bycia idealnym ,bo sama taka nie jestem-dla mnie bycie męskim oznacza duzo ,duzo mniej(niz w/w)-zgadzam sie w 100% z tekstem pod zdjęciem mlodej pary naturystów !

  6. ~xxx pisze:

    żeby mężczyźni byli tacy to kobiety właśnie też muszą się też trochę BARDZIEJ starać…

    • ~sawekw pisze:

      cóż.. żeby być mężczyzną, najpierw trzeba być chłopcem, a tych wychowują przecież kobiety. jeśli jakaś pani ma pretensję odnośnie wad i zalet faceta – niech je skieruje do innej damy.. jakakolwiek próba/reakcja ojca na wychowanie syna nie będaca „zatwierdzona” przez tzw „mamuśkę” powoduje długotrwały konflikt i jest wypominane przez kilka lub kilkanaście tygodni przy każdej nadarzającej się okazji… dlaczego kobiety podważają na każdym krku autorytet (jaki by on nie był) ojca? .. mój synek, syneczek.. tatuś zabrnił, ale mamusia pozwala.. ot tyle.

  7. ~zaba pisze:

    Do autora. To wypociny jakiegoś totalnego nieudacznika. I nie przedstawiaj wszystkiego w kolorach czarny i biały. Przejaskrawiasz każdą jedną sytuację. Weź się za siebie i przestań się użalać nad sobą.

    • ~sawekw pisze:

      oj..zakuło? cóz każdy ma prawo do wypowiedzi.. reakcja jak najbardziej prawidłowa – potwierdza wszak założone tezy. w myśl przysłowia – prawda w oczy kłuje.. a dlaczego tak piszę? reakcja i krytyka niewspłómierna. cóż, ze pewne rzeczy zostały przejaskrawione..jak zwykle kobieta czepia się szczegółów a nie widzi całej perspektywy, obszaru sprawy..jakie to typowe.

  8. ~Lena pisze:

    kobiety nie pragną takich mężczyzn jak wymienił autor ;) według mnie to trochę przegięcie, bo jak można od kogoś wymagać tylu rzeczy? skoro samemu nie jest się ideałem?? to tak jakby powiedzieć, że wszystkie kobiety „lecą na kasę”, tak więc bym się nad tym wszystkim zastanowiła ale artykuł interesujący i dający do myślenia, pozdrawiam

    • adamambler pisze:

      To przerażające, ale współczesny ideał większości młodych dziewcząt – to facet z kasą.
      Nieistotne są wówczas jego cechy zewnętrzne, lub wewnętrzne. Straszne, ponieważ nie istnieje podobny materialny odnośnik u młodych mężczyzn – rzadko młodzieńcy pożądają kobiety z kasą. Szukamy ideałów zgrabnej, ładnej, wesołej, wrażliwej, takiej którą moglibyśmy się zaopiekować na całe życie.
      Całe szczęście że już później, kiedy dziewczęta dojrzewają stając się kobietami, pojawiają się inne pożądane przez nie cechy męskie (najczęściej z powodu złych doświadczeń z polowań na bogatych facetów, którzy cieszą się z tego przywileju) i wszystko się normalizuje. A co do punktów – stworzyłem je na podstawie przekroju kilkudziesięciu artykułów, komentarzy i blogowych wpisów, w których kobiety określają upragnione cechy „prawdziwego mężczyzny”. Czyli są prawdziwe, jedynie pewnie nie obejmują wszystkich rodzajów kobiet. I bardzo dobrze:)
      Pozdrawiam

      • ~Basia pisze:

        Zaprzeczasz sam sobie, najpierw piszesz że u mężczyzn nie istnieje ekwiwalent umiłowania dla grubego portfela a już w następnym zdaniu, że mężczyźni szukają przede wszystkim kobiety ładnej i zgrabnej. Już abstrahując od tego, że uroda wymaga zaangażowania dużej ilości czasu i środków (fryzjer, makijaż, kometyczka, bielizna, biżuteria, stroje) to czy nie powinniście się Panowie cieszyć że dla kobiety priorytetem są cechy nabyte, pozostające w zasięgu każdego (pieniądze) a nie ładny wygląd, z którym trzeba się urodzić, później pracochłonnie pielęgnować, a potem i tak szybko mija?

        • adamambler pisze:

          Wybacz, ale uroda i kobiece kształty nie mają nic wspólnego z grubością portfela.
          A jeśli już, to jest właśnie dowodem aby poprzeć moją tezę. Kobiety potrzebują grubego portfela, aby udowadniać swoje piękno, tak jak my staramy się udowadniać że jesteśmy prawdziwymi mężczyznami (co według mnie jest koszmarną bzdurą – w obu przypadkach). Ale nie ma to nic wspólnego z ich prawdziwym pięknem. W jednym z moich artykułów pisze o kobietach w hidżabach, ubrane w nie, zakrywają swoje piękno (taka baba w chuście), jeszcze gorzej wyglądają kobiety w burkach., jednak na wielu mężczyzn działają one jak naturalny afrodyzjak, bo wyobrażamy sobie ich wygląd. Nie potrzebują do tego ton pudru i różu. Czasami wydaję mi się, że kobiety w dzisiejszych czasach po makijażu są jak te kobiety w burkach. Możemy tylko domyślać się co jest pod nim (burką oraz makijażem). Naturalne piękno jest czymś zgoła innym i nie trzeba do tego pieniędzy. Trudno je jednak znaleźć w europejskich krajach, nie dlatego, że nie ma w nich ładnych kobiet, ale dlatego że wszystkie używają „upiękniaczy” jako burki. A to nie szata czyni was piękne.
          Widziałem wiele pięknych kobiet, które nie wiedzą co to szminka. Tak, na świecie jest sporo takich miejsc, gdzie nadal kobiety żyją bez makijażu i co najciekawsze, mimo ich podeszłego wieku (ponad pięćdziesiąt lat), były nadal pięknymi kobietami.
          To tylko w ramach wyjaśnienia zależności między portfelem i naturalnym pięknem.
          „Szukamy ideałów zgrabnej, ładnej, wesołej, wrażliwej, takiej którą moglibyśmy się zaopiekować na całe życie”, oznacza że nasze wybranki powinny mieć chociaż jedną z tych cech. A młodzi mężczyźni już prędzej polecieliby na możliwość przygody ze starszą kobietą, niż na to że ma ona pieniądze.
          Nie mówię że wszystkie kobiety są takie, ale stereotyp młodych dziewcząt się zmienił i wiele z nich ocenia mężczyzn po grubości ich portfela.

          • ~Ewa pisze:

            Masz rację z tym rozpalaniem wyobrażni. Te kobiety które „podają siebie na tacy” tzw. „lekkie łatwe i przyjemne”, tak właśnie zazwyczaj są traktowane. Natomiast te które trzeba zdobywać i odkrywać, traktowane są jak skarb, bo zdobycie go związane jest z wysiłkiem. To męski punkt widzenia, ale ja się z nim zgadzam.
            Co do grubości portfela, to i faceci na to lecą. Płeć nie ma tu znaczenia.

          • adamambler pisze:

            No i stałaś się moja muzą. :) Chodziło mi to po głowie od dłuższego czasu, ale dopiero po przeczytaniu twojego komentarza, nabrało trochę ciała. Od kilku lat wśród młodych istnieje podział na dziewczyny łatwe, które automatycznie dostają nalepkę „slut”, czyli osoby wyzbytej seksualnej moralności i te które nie są łatwe (w sumie to ten podział istnieje już od długiego czasu).
            I teraz ciekawostka. Bardziej popularne wśród chłopców powinny wydawać się „slut”, bo gromady chłopców odwiedzają je i zapraszane są na wszystkie imprezy, ale okazuje się że szacunek wśród nich zyskują dziewczęta bez tego określenia.
            Sprawdza się stara forma, kobietę, dziewczynę trzeba zdobywać i dopiero wówczas to smakuję. Młodzi chłopcy „korzystają” ze „slut”, ale związują się z dziewczynami które nie są łatwe.
            Spróbuje zrobić z tego ładny wpis.
            A co do portfela, to pieniądze stały się wyznacznikiem sensu ludzkiego, ale…większość młodych chłopców nie myśli w kategorii „Będę miał szmal, to moje życie będzie zabezpieczone” (tak myślą dziewczyny dla których portfel jest najistotniejszy u mężczyzny), myślą „Będę miał szmal, to wszystkie laski będą moje”. I tym różnimy się od kobiet. Dla nas istotne jest zdobywanie kobiet. Dla was zabezpieczone życie. Tak nas stworzyła Natura. Niestety nie świadczy to dobrze o naszej dojrzałości. Kobiety mają rację, pieniądze są ważne. W sumie niewiele się zmieniło przez lata, bo w ten sam sposób nadal na świecie zawierane są małżeństwa. |Rodzina wybiera partnera dla kobiety. I głównym kryterium tego wyboru jest jego stabilność majątkowa. Nadal na świecie w ten sposób jest zawieranych ponad 70 procent małżeństw.

  9. ~Iwona pisze:

    Szanowny Autorze, właściwie rzadko czytam blogi. A jeśli coś przeczytam, to nie komentuję. Aż do teraz.
    Dawno tak się szczerze nie uśmiałam, głęboko, przeponą, podcza czytania tekstu w sieci. Ironia i autoironia sprawia, że człowiek czuje, że zyje. Mam nadzieję, że pozostałe Pana (?) teksty trzymają ten sam poziom i styl. Zaraz zresztą sprawdzę. Powodzenia w dalszym pisaniu. Może tylko poproszę o staranniejszą korektę tekstu. Pozdrawiam świątecznie :-)

    • adamambler pisze:

      Bardzo mnie to cieszy. Taki jest sens tego wpisu – dobra zabawa, mimo ze wiele z tych sytuacji jest prawdą komplikującą czasem nasze życie, ale zawsze powtarzam, natura i proza życia koryguję wszystko sama. Dziękuje i również pozdrawiam świątecznie.

  10. ~Siwy pisze:

    Tekst tak samo stereotypowy jak jego autor…

    Widać autor (prawdziwy mężczyzna) nie miał w swoim życiu zbyt wielu prawdziwych kobiet – bo te co opisuje przypominają raczej panienki z telenoweli albo niedopchane panie domu.

    Porażka.

  11. ~Exitdoor pisze:

    Bardzo fajny artykuł! Gratuluję i polecam.

  12. ~dreamrock pisze:

    Prawdziwy mężczyzna to taki co ma kręcone włosy, uprawia wioślarstwo, struga własne meble i jest dyrektorem banku.

    • adamambler pisze:

      No i żuje pszczoły kiedy ma ochotę na miód:)

    • ~yum pisze:

      Nie prawda, jak dziewczyna się zakocha to można być biednym, zaplutym i śmierdzącym żulem.
      Wg mnie wygląd to sprawa kluczowa – głównie twarz, reszta (kaloryfer albo brzuszek), ubiór, zarobiek itd jest mało istotna. Generalnie każda kobieta jest inna, jedna woli, żeby za nią latać jak pies za kiełbasą inna musi znaleźć faceta który będzie dla niej wyzwaniem. Sa dwie metody albo wypracujemy sobie empatię i umiejętnie będziemy podsuwać kobetom to czego oczekują albo z pomocą statystyki wreszcie trafimy na taką która będzie dla nas do zaakceptowania i która zobaczy w nas to co chce zobaczyc i się zakocha. Jednak w celu trwałego związku i tak trzeba tą empatię w sobie wyuczyć.
      Mam już troche doświadczeń z kobietami i niestety muszę się zgodzić z psychologami ewolucyjnymi. Jeśli kobieta ocenia siebie w skali 1-10 na 8 to nie obejrzy się na goscia ktorego oceni na 5 ale w 10tce się zakocha. Oczywiscie te 10 punktów można dostać za rózne rzeczy u różnych kobiet np. jeśli dziewczyna dba o wygląd i urodę to jeśli się nie ma fizjonomii na odpowiednim poziomie nie ma co liczyć na trwały związek. BTW po długich przemyśleniach doszedłem do wniosku, że ze wszystkich cech męskich inteligencja ma najmniejszą wartość – dla kobiet. Dla nas najwiekszą (obserwacja, wyciąganie wniosków i umiejętność dostosowywania się do wymagań środowiska), bo jeśli chcesz zdobyć kobiete a nie masz warunków fizycznych to musisz ruszyć głową i wykorzystać wszystkie te cechy które masz w sobie chociaż w jakims % a które są ważne dla danej panny.

Komentuj