sobota Listopad 25th 2017
reklamabanerustac.gif

Czy rozmiar ma znaczenie – dla mężczyzn?

To często zadawane pytanie. Z tym, że pytającym jest mężczyzna, a odpowiadają kobiety. A co jeśli to kobieta spyta, czy rozmiar jej przyrodzenia ma znaczenie? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć.

Seks jest sztuką, której uczymy się przez całe życie. Każde doświadczenie uczy nas czegoś nowego, każda  napotkana osoba może wnieść coś innego, bo każdy reaguje inaczej, każdy partner czy partnerka jest inna. Wydaje się, że w sferach seksu już wszystko wiemy. Ja wiem, że nadal się uczę i jeśli mógłbym się pokusić o stwierdzenie, że wiem już o nim wszystko, musiałbym mieć koło miliarda partnerek, co oczywiście nie jest fizycznie możliwe. Sferę seksu zawsze traktuję poznawczo i zdaję sobie sprawę, że każdy nowy kontakt seksualny daje mi nowe doświadczenie, z którego staram się później wyciągnąć jakieś wnioski. Wszyscy mamy dość podobnie, każde nowe seksualne doświadczenie czegoś nas uczy,  a mimo tej darmowej edukacji,  przyzwyczajeni jesteśmy do tych samych starych schematów. Mężczyzna, taki lub inny, wyglądający lepiej lub gorzej, jest interesujący lub trochę mniej interesujący, dobrze ubrany lub gorzej ubrany, ma duże przyrodzenie lub małe. Ale jeśli tylko kobieta czuje chemię, jaka działa między nimi, wszystko to ulega zatarciu, zapomnieniu, wszystkie te cechy i wady, wyrównują i normalizują się w oczach podnieconej partnerki. Podobnie jest i z mężczyznami.

Kobiety są różne: wyższe, niższe, ładniejsze, bardziej interesujące, z ładnymi nogami i z dużymi biodrami, z małymi piersiami i z takimi, o jakich marzymy. Kiedy już zaczyna się dziać, wszystko toczy się naturalną koleją rzeczy i więcej się już nad tym nie zastanawiamy.

Mało który mężczyzna o tym mówi, a już prawie nikt nie pisze – o kobiecym przyrodzeniu, czyli miejscu, którego mężczyźni  najbardziej pragną. W odróżnieniu od męskiego przyrodzenia, o którym kobiety zawsze mówią, że nie ważny jest rozmiar (oczywiście to tylko demagogia, dla kobiet zawsze jest ważny rozmiar lub kształt!), u płci męskiej najczęściej budowa kobiecego sanktuarium ma spore znaczenie, mimo że nie wiele o tym wiemy.

Stereotyp, jaki panuje wśród mężczyzn, jest jednoznaczny: sztuka jest sztuką, czyli nie istotne jak, gdzie, kiedy, z kim, z jakim kształtem ciała i rozmiarem piersi oraz bioder – najważniejsze, że się udało! To twierdzenie jest kłamstwem, bo dla większości facetów taki kontakt seksualny kończy się tylko na jednym spotkaniu.  Co oznacza, że partnerka nie pasowała do niego seksualnie. Każdy z nas ma w życiu takie sporadyczne kontakty seksualne, ale nie są one niczym istotnym w naszym życiu, ot ulegliśmy chwili lub okazji i tak naprawdę to nawet już tego nie pamiętamy. Kiedy jednak spotykamy kobietę, której anatomia, a  głównie budowa kobiecego sanktuarium, pasuje do naszego męskiego narzędzia, wówczas, nawet jeśli cokolwiek innego nas drażni, jak jej wygląd, zachowanie, pozycja społeczna czy inteligencja dziewczyny, nic z tych rzeczy nie zakłóci nam naszego pragnienia spotkania kolejny raz tej samej osoby. Czyli, najczęściej wybieramy nasze partnerki po budowie ich prywatnych komnat, a dokładnie po spenetrowaniu tych komnat, wybierając takie,  które przypadają nam do gustu i pasują do naszego przyrodzenia.

Nikt pewnie jeszcze nie postawił tej tezy, ale nie ma co się dziwić. Małżeństwa kiedyś konsumowano dopiero po ślubie, a seks przedmałżeński najczęściej kojarzył się z wizytami u prostytutek. Jego inna forma z kolei zmuszała często mężczyzn do małżeństwa, aby zadbać o poczęte w tym czasie dziecko. Dzisiaj seks przedmałżeński stał się normą. Nie tylko staramy się dopasować charakterami z partnerami, których zamierzamy ozdobić małżeńską obrączką, ale również dopasowujemy się do nich seksualnie. Docieramy się charakterami i docieramy się seksualną budową oraz temperamentem.

I w tym przypadku wydaje mi się, że w przyszłości powinna powstać nowa gałąź seksuologii, zajmująca się kształtem męskiego i żeńskiego przyrodzenia, bo nie da się już uniknąć faktu, że kształty te są coraz bardziej istotne dla dobrego pożycia małżeńskiego,a co za tym idzie, dla całego, długoletniego związku.

To trudny temat do opisania, bo mamy mało danych w tej dziedzinie. Ci, którzy chwalą się kontaktami z wieloma partnerami, coś o tym wiedzą, ale większość z nas  ma zaledwie kilku partnerów seksualnych w czasie swojego życia i nie wliczam to jednorazowych kontaktów, bo jeśli nigdy ich nie odnowiliśmy, oznacza to tylko jedno: ci partnerzy nam nie pasowali. Ci pozostali mieli coś, co sprawiło, że ponownie poczuliśmy pragnienie kontaktu. Czy to miłość, czy to zauroczenie, czy fantastyczne zachowanie partnera w łóżku, ale najczęściej, mimo że było to tylko częścią całego aktu seksualnego, jest to budowa narządów płciowych – kształtu i wielkości penisa męskiego oraz podobnych cech  pochwy kobiecej.  Problem dopasowania ich obu.

Dla ignorantów budowa kobiecego narządu jest zawsze taka sama. Dwie pary warg sromowych, łechtaczka i odrobina owłosienia na łonie. Ale spytajcie się ginekologów. Te narządy nie są do siebie podobne. Jedna ma małe wargi sromowe, wystające poza niczym zajęcza warga, inna schowane jak perła w muszli. Jedne mają przerośnięte łechtaczki, wyglądające jak męskie przyrodzenie w spoczynku, inne zaledwie delikatne płateczki, niczym zwinięte skrzydła motyla, a jeszcze inne przypominają biedronkę. Jedne mają wejście do pochwy wysoko umiejscowione między nogami (co chyba wiąże się z wielkością łechtaczki), inne bliżej odbytu, a już kształt samego przedsionka i pochwy kobiecej wydaje się mieć najróżniejsze wariacje, prawie tak różnorodne, jak piersi kobiece, o których dobrze wiemy, że trudno znaleźć takie same, tak bardzo się różnią kształtem, rozmiarem, sprężystością i innymi cechami.

Wiele razy spotykałem się z mężczyznami, którzy mówili, że wybrali swoje partnerki, ponieważ są dobre w łóżku. Zawsze pytałem o szczegóły, co było w niej takiego wyjątkowego. Najczęściej okazywało się, że wcale nie są one otwarcie nastawionymi do seksu partnerkami, z wybujałą fantazją seksualną i kobiecym wigorem, ot troszkę gry wstępnej i reszta już się dzieje tradycyjnym sposobem. A panowie odpowiadali, że jest im po prostu z nimi dobrze w łóżku i nic do tego nie miał ani kobiecy charakter, ani uroda – bo jedną z nich dobrze znam i ani nie jest piękna, ani nie ma wyrośniętych kobiecych atrybutów, czyli zgrabnych nóg, pełnych pośladków czy pełnych piersi, a na dodatek w życiu codziennym ma paskudny charakter, przez co nie ma przyjaciół – mimo to jej mąż odpowiada, że jest świetna w łóżku. W tym i w innych przypadkach zastanawiałem się, co zmusza nas mężczyzn do wydania takiego oświadczenia? Oczywiście odpowiedź jest tylko jedna, wewnętrzny kształt kobiecych narządów, ruchy pochwy w czasie stosunku i wszystko to dopasowujące się do kształtu przyrodzenia partnera. Kształt ma w tym wypadku wielkie znaczenie.

Piszę o tym z wielką pewnością, ponieważ miałem wiele partnerek seksualnych. Jedne były piękne, inne mniej, jedne były fascynujące i inteligentne, inne mniej mądre i nudne, ale w tym wypadku zarówno inteligencja, jak i naturalne piękno kobiecego ciała, nie miały żadnego wpływu na ocenę. Jeśli spotkałem się z nią kolejny raz, to tylko po to, aby po raz kolejny doświadczyć tego samego uczucia przyjemności z aktu seksualnego.  I jego głównym wyznacznikiem była penetracja kobiecej pochwy. Bo choć cała oprawa aktu seksualnego jest ważna i bardzo istotna: jak klimat naszego spotkania, miejsce, nasze prywatne nastroje i uczucia, gra seksualna, to jednak brak nam nazewnictwa na jeden z najbardziej ważnych momentów w czasie seksu, brak nam słownictwa opisującego odczucia penetrowania naszej partnerki (lub bycia penetrowaną przez partnera), a przecież to najbardziej czułe narządy w naszym ciele, pełne receptorów odbierających wrażenia przyjemności i zadowolenia. Nieświadomie w czasie seksu to właśnie im oddajemy pełną kontrolę nad naszymi ciałami, to one smakują przyjemność z tego płynącą, one są naszymi czułkami, dzięki którym poznajemy nasze sfery seksualności. Nic, nawet nasze oczy, nie oddają takiej gamy odczuć, jak nasze narządy płciowe. Wprawiają nas w stany odmiennej świadomości. A mimo to nadal, wstydliwie, ukrywamy je i unikamy nazewnictwa,. Nie mamy słów, których moglibyśmy użyć, aby to dokładnie opisać, starając się poznać i zrozumieć je lepiej. Może i dobrze, bo jedyne próby opisów seksualnych odczuć, podejmują od lat tylko poeci i pisarze, pełne są literackiej sztuki, poetyckiej megalomani, której nie ogranicza naukowe nazewnictwo. A w tym wypadku lepiej marzyć – parafrazując, błądzić – szukając odpowiednich słów,  niż przykładać miarkę i lekarską wagę, mierząc je i nadając im odpowiedni kształt oraz charakter.

Choć z drugiej strony może czasem byłoby warto. Choć zabrzmi to śmiesznie – w wyborze życiowych partnerów często korzystamy z rad innych – rodziny, przyjaciół, znajomych, którzy wyrażają swoje opinie i często dzięki nim podejmujemy nasze decyzje – może warto byłoby mieć jakiś poradnik, wymiernik, odnośnik według którego również decydowalibyśmy czy to właściwa osoba, czy nie.  Bo przecież większość z nas próbuje seksu przed podjęciem decyzji o związaniu się z danym partnerem.

Miałem sporo partnerek. Jedne do mnie pasowały, inne nie bardzo. Z nich wszystkich moja najlepiej dopasowana partnerka seksualna miała lekką nadwagę, inaczej mówiąc była puszysta, nie była już pierwszej młodości, czyli przeżyła już kilka dekad, a mimo to seks z nią okazał się nieprawdopodobnym przeżyciem. Co najciekawsze, jej odczucia były dość podobne. Czerpaliśmy pełną przyjemność z naszych spotkań, a spotykaliśmy się ile tylko mogliśmy, mimo, że ona była rozwodzącą się właśnie matką dwójki dzieci, a ja z początku traktowałem to jako eksperyment seksualny. Mimo to, dzisiaj, gdybym miał do wyboru: spędzić ponownie noc z najpiękniejszą kobietą, jaką spotkałem lub z nią, wybrałbym właśnie ją. Bez namysłu.  Długo się zastanawiałem dlaczego i minęło kilka lat zanim zrozumiałem, że kształt wewnętrznych narządów płciowych u kobiet i ich dopasowanie do naszych, ma bardzo duże znaczenie dla jakości aktu seksualnego. W tym wypadku nasze narządy seksualne były stworzone dla nas. I mimo, że spotkałem sporo podobnych, innych, młodszych kobiet, świetnie dopasowanych do mnie, nigdy więcej nie doznałem takiego odczucia, jak z nią.

Czas płynie, otwieramy oczy na coraz więcej problemów ludzkich, starając się tak ułożyć nasze życie, aby było bezproblemowe i pełne szczęścia. Domyślam się, że w niedługim czasie seksuolodzy zaczną zwracać coraz więcej uwagi na dopasowanie narządów płciowych, jakkolwiek brzmi to dość głupio. Pewnie równie dziwnie brzmiały pierwsze próby dopasowywania charakterów przez biura matrymonialne. Mimo to weszły do naszej codzienności i jest coraz więcej szczęśliwych związków przez nie połączonych. Jeszcze sto lat temu wzajemne, dobre pożycie seksualne, nie było brane pod uwagę jako podwaliny szczęśliwego  związku.  Dzisiaj, w każdym małżeństwie opartym na miłości, wzajemnej tolerancji i szacunku, dobry seks jest jednym z wyznaczników jego szczęśliwego trwania, co za tym idzie – kształt męskich i żeńskich narządów seksualnych będzie miał w tym wiele do powiedzenia. Oczywiście jeśli tylko nie pogrążymy się ponownie w ciemnych wiekach, kiedy samo słowo „seks” było uznawane za obleśne i grzeszne, a całą naszą seksualność, łącznie z masturbacją, wsadzano do jednego worka z napisem  „Prokreacja”.

 

 

Powiązane wpisy:

Komentarze czytelników

9 komentarzy do “Czy rozmiar ma znaczenie – dla mężczyzn?”

  1. ~bodzio pisze:

    taki rozmiar to ja rozumiem:)
    http://g2.gangsters.pl/?ref=87811

  2. ~edu pisze:

    „z małymi piersiami i takimi, o jakich marzymy”. Co za szowinistycznie buractwo! I to w tekście, który (jak każdy pisany przez faceta) przemyca informację, że wielkość j e g o ‚przyrodzenia’ nie ma dla partnerki żadnego znaczenia…:(((

    • adamambler pisze:

      Zgadzam się – jestem szowinistą, zboczeńcem i burakiem (bynajmniej nie obrażając buraka ćwikłowego jak i cukrowego, gdyż to bardzo pożyteczne warzywa), a na dodatek lubię małe piersi:)

    • ~Ewa pisze:

      Bo wielkość przyrodzenia raczej nie ma znaczenia. Znaczenie ma gra wstępna, umiejętności partnera, atmosfera itp. Nie rozumiem dlaczego ktoś tak oburza się czytając o upodobaniach innych? Co z tego że większości mężczyzn podobają się duże kobiece piersi? Lubią je z wielu powodów i nie myślą o tym, że duże piersi to ciężar i bolący kręgosłup, bolące od ramiączek stanika ramiona itp. Prawdopodobnie Ty możesz chodzić bez stanika, a ja nie… Wszystko ma swoje plusy i minusy, więc nie ma się co oburzać. Więcej luzu i dystansu do siebie, a życie stanie się przyjemniejsze :)

  3. ~k_ pisze:

    Tekst ciekawy, muszę przyznać że mnie rozbawił :) Ciekawe przemyślenia, oczywiście typowo męski punkt widzenia, ale nic w tym złego. Nie rozumiem kobiet, które czują się urażone po przeczytaniu tego tekstu. Pisz dalej, nieźle ci to idzie :)

  4. ~Kalina pisze:

    Tekst super! Nie mogłam się naczytać. Nareszcie ktoś odważnie pisze o intymnych sprawach nazywając rzeczy po imieniu. To wszystko co zostało napisane jest jedną, wielką prawdą. Nie wyobrażam kochać się z panem z zbyt wybujałym przyrodzeniem, gdyż więcej byłoby bólu niż przyjemności. Miałam w życiu jednego partnera, nie był hojnie wyposażony przez naturę , mnie to wystarczylo . Powiem otwarcie, dużych penisów się boje. Urodziłam dzieci ale mam taka budowę anatomiczną, że kiedy mnie bada ginekolog to się pyta czy rodziłam. Zawsze oburzona odpowiadam, a co nie widać? Znamiona macierzyństwa na brzuchu pozostały.
    Ucieszą mnie nowe teksty w tych klimatach. Uwielbiam czytać coś co jest jednocześnie mądre i pouczające. Pozdrowionka wysyłam z Nowym Rokiem!

  5. ~Gala pisze:

    Pisz, proszę pisz więcej takich tekstów. Nikt tego od ciebie piękniej nie napisze. Piszesz mądrze a ja czekam na takie teksty. Nie jesteś żadnym „zboczeńcem ani szowinistą. Dlaczego siebie tak nazywasz i po co? Gdybyś od czasu do czasu napisał podobne teksty i wysłał mi na mojego imeila „alem” bym była „kontentna”..Pozdrawiam i w Nowym Roku 2014 zdrówka życze i dalszego ciągu pojawiania się mądrych, życiowych tekstów

  6. Zdecydowanie zgodzę się z Tobą, iż teza jaką stawiasz jest odważna. Nie jestem jednak do końca pewna czy słuszna. Właściwie jak dla mnie jest zupełnie niesłuszna. Jeszcze nie spotkałam mężczyzny, który analizowałby co konkretnie penetruje. Ośmielę się wręcz stwierdzić, że liczy się bardziej kobiece gardło, niż pochwa ;) Chyba tego nie uwzględniłeś… Być może okażesz się geniuszem XXI w., być może jesteś tylko wyjątkiem potwierdzającym starą już regułę…

  7. ~sdsd pisze:

    A mnie ciekawi jaki kształt lubicie Panowie. jakie musicie mieć odczucia aby wam się podobały damskie genitalia.

Komentuj