piątek Lipiec 21st 2017
reklamabanerustac.gif

Żyje między młotem i kowadłem – W miłości (cz.1)

Z pozoru otaczają nas zwykli ludzie. Żyją swoim uregulowanym życiem, bez niespodzianek, wydaje się nudnym – czasem jednak udaje nam się odkryć, że taka spokojna egzystencja jest tylko przykrywką, siatką maskującą, którą się osłaniają, aby zakryć prawdę o własnym życiu. Ile jest takich osób? Pewnie tysiące.

Każdy z nas skrywa swoje sekrety, a życie im dłużej trwa, tym więcej ich nam oferuje.
Raul jest Hiszpanem, z pozoru spokojny, ustatkowany prawie pięćdziesięcioletni mężczyzna z ciekawą, latynoską urodą. Kobiety chętnie zatrzymują na nim wzrok, wzbudza zaufanie i kusi, mimo że nie jest już młodym mężczyzną. Ma ustabilizowane życie, dwóch dorosłych synów z pierwszą żoną, z którą nie bardzo mu wyszło, kiedy jeszcze był młody. Z synami nie ma zbyt wiele kontaktu, mimo że wykosztował się na ich utrzymanie i edukację, ich drogi jakoś się rozeszły.

Druga żona jest już jego wyśnionym marzeniem, jest ładna, zaradna i pełna sukcesu. Suzy od wielu lat prowadzi mały, dobrze prosperujący biznes. Dzięki temu stać ich na dostatnie życie. Mają dom, markowe samochody, a na koncie bankowym wystarczająco pieniędzy, aby wybrać się nawet kilkukrotnie w czasie roku na wakacje, zwiedzając przy tym niemal cały świat.
Raul cieszy się ze swojego życia. Przeżył z Suzy sporo lat, w czasie których pomógł wychować jej syna, jak swojego własnego. Syn Suzy ożenił się kilka lat temu i niedawno stał się ojcem małej dziewczynki. Raul często zabiera swoją wnuczkę do parku lub na basen, ciesząc się z możliwości bycia dziadkiem, mimo że nie ma z nią żadnego pokrewieństwa, ponieważ nie jest biologicznym ojcem syna Suzy.
Raul dużo pracuje, często w rozjazdach i zmuszony jest czasem zostać kilka dni w innym mieście. Nie zawsze jednak jest to prawdą.
Zaledwie dwadzieścia dwa kilometry od jego mieszkania, w ogródku niewielkiego domku, bawi się mała dziewczynka, ma na imię Milena i jest ulubienicą całej okolicy. W domu żyją dwie siostry, jedna z nich ma męża, ale niestety nie mogą mieć dzieci. Mała dziewczynka jest córką drugiej z sióstr, Ann.

 

Ann nie jest już pierwszej młodości, urodziła Milenę, kiedy miała 46 lat i to jej pierwsze dziecko. Wcześniej jakoś jej nie wychodziło z mężczyznami. Miała narzeczonego, który ją porzucił, kilka sympatii, kochanka, aż poznała Raula. Spotykali się przez długi czas tylko towarzysko, zanim do czegokolwiek doszło. Wiedziała, że Raul ma żonę, wiedziała, że mieszka z nią już sporo lat, mimo to zaryzykowała, kiedy oświadczył jej, że w jego małżeństwie już nic się nie dzieje i żyje z żoną bardziej na zasadzie partnera biznesowego, niż z powodu miłości. Pokochała go. Milena zdarzyła się przypadkiem.
Potajemnie spotykali się w motelach, dwa – trzy razy na miesiąc. Trwało to już kilka lat. Nigdy nie zabezpieczali się, w końcu mieli już swoje lata, no i nigdy im się nic takiego wcześniej nie przydarzyło. Aż do momentu kiedy pojawiła się Milena.
Raul nie chciał dziecka, czuł się już spełniony jako ojciec i lada moment miał zostać przybranym dziadkiem. Dla Ann była to ostatnia szansa na dziecko, jedyne dziecko w jej rodzinie, ponieważ jej siostra była bezpłodna. Mimo że była świadoma tego, że Raul nadal będzie żył swoim starym życiem, z żoną – nie zastanawiała się długo.
Po urodzeniu Mileny trochę się zmieniło, Ann zaczęła naciskać na Raula, aby w końcu zdecydował się z kim chce być i zaakceptował fakt, że jest ojcem małej dziewczynki. Raul poświęcał więcej czasu przybranej wnuczce niż rodzonej córce. Mała Milena rozwijała się doskonale, ponad swój wiek, często wołała – Tato, tato – kiedy Raul z rzadka odwiedzał je na prośby Ann. Milena, mimo że nauczyła się płynnie mówić już w wieku szesnastu miesięcy, nie wie jeszcze, że słowo „Tato”, to nie jest tylko kolejne imię, nie wie jeszcze, że rodzice to dwie osoby, matka i ojciec, ale szybko się uczy, już wkrótce pewnie zapyta Raula, dlaczego z nimi nie mieszka i gdzie wraca co wieczór na noc.
Raul w każdą niedzielę spędza półtorej godziny na placu zabaw ze swoją przybraną wnuczką, bardzo cieszy się z każdych odwiedzin swojej ulubienicy. Na Milenę nie ma czasu. Niedziela jest takim dniem w tygodniu, że trudno znaleźć odpowiedni powód na usprawiedliwienie dłuższej nieobecności w domu. Raul chciałby wziąć Milenę do parku, do sklepu lub na basen, ale boi się, że może zobaczyć go ktoś znajomy i usłyszeć jak Milena krzyczy – Tato, huśtaj mnie jeszcze wyżej!
Raul huśta wysoko swoją wnuczkę, bo ona co najwyżej może nazwać go swoim dziadkiem.
Raul nie chce kolejnego rozwodu, swojej pierwszej żonie zostawił wszystko, spakował tylko kilka ubrań, grzebień i maszynkę do golenia. Boi się tego, że znowu będzie musiał zaczynać wszystko od zera. Kiedy siedzimy razem na patio małej restauracji, odbiera telefon od swojej żony, Suzy.
- Tak kotku, dobrze… postaram się być wcześniej w domu, ale wiesz, praca może mi się przeciągnąć. Dobrze kotku. Buziaki.
Dziesięć minut później odbiera kolejny telefon.
- Myszko… nie wiem czy dam radę, jak się czuje Milena? Nadal ma lekki katar? Ja jestem ciągle w pracy, jeśli mi się nie uda dzisiaj, przyjadę do was jutro. Tęsknie za tobą myszko. Całuję i ucałuj ode mnie Milenę.
Każda z nich ma inne imię. Każda z nich dostaję od niego tyle samo informacji, czułości i miłości.
- Nie możesz używać ich prawdziwych imion. Musisz je nazywać pieszczotliwie i zdrobniale, ale tak, aby mieć pewność, że nawet gdy się pomylisz, to one tego nie zauważą. „Kotek” i „myszka” to dobre nazwy.
Raul nigdy nie wymawia imienia Milena, zawsze opowiada o niej – ONA. Widziałem radość w jego oczach, kiedy ONA tak szybko nauczyła się płynnie mówić, że nawet rodzinny lekarz był tym zdumiony. Raul opowiadał, że ONA recytuje już nawet całe wierszyki. A na każde pytanie odpowiada pełnym zdaniem, często zadając swoje, logicznie skonstruowane. Nadal nie zadała jeszcze pytania: co znaczy słowo „Tato”.
Ann ma nadal nadzieję, że kiedyś Raul zamieszka u niej na stałe i uda jej się stworzyć normalną rodzinę. Wierzy w to, ale i też rozumie, że czas płynie nieubłaganie i nadal nic się nie zmienia, prócz tego, że na każdym urodzinowym przyjęciu Mileny, Raul wstaje od stołu i mówi, że musi już jechać. Nie mówi gdzie. A Milena jeszcze nie pyta.

- Wiem, że powinienem w końcu wybrać jedną z nich. Ale to już tak daleko zaszło. Może poczekam i jakoś samo się ułoży. Ja sam nie mogę wybrać miedzy nimi. Kocham je obie. Suzy, za czas jaki spędzamy ze sobą już kilkanaście lat, za odrobinę ekstrawagancji, z przyzwyczajenia, z szaleństwa, jakie czasem we mnie wzbudza. Ann za dom jaki mi zawsze ofiaruje, za spokój, obiad na stole, poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Nie mogę między nimi wybrać. Mam nadzieję, że kiedyś samo się to rozwiąże. Jest taka piosenka hiszpańskiego piosenkarza Dyengo, Ente La Espada Y La Pared – nuci mi po chwili:
„Kiedy nasza miłość jest dzielona między duszą i ciałem,
Kiedy chcemy spokoju i ognia, tak różnego, wybór nie jest łatwy
Nie jest łatwy, ponieważ obie są dla mnie wszystkim

Kocham was obie i odmawiam wyboru między wami
Nigdy nie wiem, którą potrzebuję bardziej
Chcę obie na całe życie, dobre lub złe
Jesteście moją obsesją, moim szaleństwem i spokojem
Jedna kusi spokojem dla mojej duszy
Druga jest wulkanem, spalającym mnie od środka
Obie tak różne,  są dla mnie wszystkim
Bez nich, nie ma życia, ani radości, ani przyjemności…

Żyję między młotem a kowadłem
W miłości.

Kocham was obie tą samą namiętnością
Jesteście moim napędem, moim problemem i podwójną prawdą
Jedna jest światłem, porannego słońca
Druga rozgrzewa mnie i otula ciepłem
I obie tak różne od siebie
Są dla mnie wszystkim, bez nich nie ma życia
Ani radości ani przyjemności

Żyję między młotem i kowadłem
W miłości”

Raul kończy rzewną piosenkę, przypominającą portugalskie Fado.
- Nie mogę między nimi wybrać, są moim spokojem i ogniem. Trwa to już zbyt długo i kiedyś, pewnie wyjdzie na jaw. Ktoś zobaczy mnie z Mileną albo z Ann, albo kiedyś Suzy dostanie telefon od nich. Ale nie mogę jej tego teraz powiedzieć, może za kilka lat, kiedy będzie już starsza, wówczas zrozumie. Nie zniósłbym rozstania z nią.
Raul dalej spotyka się w motelu z Ann, starają się ukrywać ze swoimi namiętnościami, zarówno przed rodziną Ann, jak i przed całym światem. Zdarza im się, że czasem zapomną o zabezpieczeniu. Suzy planuje już kolejne wakacje, tym razem wybiorą się gdzieś na romantyczny wyjazd, upamiętniający ich kilkunastoletni związek.
Ann nadal każdego dnia gotuje obiad i stawia na stole dodatkowy talerz, ma nadzieję, że Raul może przyjedzie chociaż na chwilkę.
Mała Milena zaczęła ostatnio zadawać sporo pytań. Pyta swoją mamę, kiedy będzie miała siostrzyczkę lub braciszka, bo inne dzieci mają rodzeństwo. Spytała również: Dlaczego inni Tatusiowie chodzą z dziećmi za rękę do parku?

Komentarze czytelników

12 komentarzy do “Żyje między młotem i kowadłem – W miłości (cz.1)”

  1. ~Alba pisze:

    No, cóż – wydaje mi się, że nie można żyć w nieskończoność uchylając się od wyboru (choć wielu ludzi, zwłaszcza mężczyzn, tak właśnie żyje: „Osiołkowi w żłoby dano…”) – choć wiem też, że czasami ten wybór może być piekielnie trudny. To, co odpowiada temu mężczyźnie, niekoniecznie musi uszczęśliwiać jego partnerki. Czasami, gdy czytam takie historie, zastanawiam się: 1) czy naprawdę można kochać tylko JEDNĄ OSOBĘ? 2) czy naprawdę – zwłaszcza dla mężczyzn – miłość i seks to dwie różne rzeczy? Wydaje mi się, że u dojrzałego mężczyzny powinno to iść w parze. W jednym na pewno masz rację: wielu z pozoru „zwykłych” ludzi nosi w sobie sekrety, o jakie nigdy byśmy ich nie podejrzewali…:)

  2. ~Natali pisze:

    Niezłe kino akcji, tylko czy serce zniesie tyle uniesień?
    Piotruś Pan, też nie chciał opuścić swojej Nibylandii
    zapraszam do siebie
    http://kadrowane.bloog.pl/

  3. ~Tadeusz pisze:

    Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia, bo nasza duma ludzka nie pozwala nam przyznać się nawet przed samym sobą do tego, że być może całe życie żyliśmy w błędzie.
    Mnie się udało wyjść z błędu, dlatego polecam prawdę objawiona przez Boga i ostrzegam przed piekłem.
    Czy wiesz po co żyjesz?
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/

  4. ~paulkaka pisze:

    ciekawa historia zapraszam do mnie http://szkoda-slow.blog.pl/

  5. ~ugh pisze:

    o rany. kolejna rzewna historyjka. jak to w blogach: łzawo-afektowanie-moralizująco. fuj.

  6. ~prawda objawiona pisze:

    prosta odpowiedź dla mileny: tatuś nie pójdzie z tobą na spacer do parku ponieważ zdaje sobie sprawę z tego że mamusia jest perfidną i wyrafinowaną k***ą

  7. ~Alegsanderr pisze:

    Nie zrozumie faceta nikt kto sam czegoś podobnego nie przeżyje, ja tak zylem ostatnie kilka lat, wyszlo na jaw i dzis zaczynam życie od nowa, nic mi nie zostało, ani żaru ani spokoju…….. Racjonalizm to jedno a serce to drugie……ehhhh

    • ~matka, żona, kochanka (dla męża) pisze:

      Człowieku obudź się! Uważasz siebie za ofiarę? A pomyślałeś ile osób skrzywdziłeś – zwłaszcza dzieci (jeśli są)? Jaki los im zgotowałeś? Jeśli masz dzieci, to pomyśl czy chciałbyś aby twoje dziecko spotkała taka sytuacja, aby druga strona powiedziała…”no wiesz, sorry, ale wyszło na jaw, wiec bay bay”… Wyszło na jaw, lepsze naprawdę jest życie w kłamstwie i obłudzie? Pomyślałeś, choć przez chwilę, że to boli i jedną i drugą, że przez kilka lat obie żyły z oszustem.

  8. ~ebooki4u pisze:

    Bardzo ciekawa historia

  9. ~Agusia pisze:

    „Kocha je obie …. ” Brednie !! Ten facet nie kocha nikogo po za sobą samym, smutne ale taka jest prawda. Zyje tak jak zyje bo mu tak wygodnie i na co czeka ?? Aż kiedyś ulicą będzie szedł z żoną a mała dziewczynka podbiegnie do niego przypadkiem z krzykiem na ustach : Tatuś!! Kto mu dał prawo krzywdzić to biedne dziecko ??!! Facet nie ma pojęcia jak wielką krzywdę wyrządzić może tej małej swoim niezdecydowaniem i brakiem odpowiedzialności za swoje czyny … Taki mężczyzna jak dla mnie nie jest wart nawet spojrzenia innej kobiety.

  10. ~Sandra pisze:

    hej,

    polecam wam sex kamerki które mam w linku wyzej

    buziaki

  11. ~obserwator pisze:

    Naprawdę super blog i świetna historia ;) Poza tym zapraszam na swojego bloga.

    BANDASWIROW.blogspot.com

Komentuj