piątek Lipiec 21st 2017
reklamabanerustac.gif

Czy masaż to już seks?

Wchodzę.

Rozbieram się i kładę na małej kozetce. Dziewczyna podchodzi do mnie, nawilża pachnącą oliwką dłonie i zaczyna masować moje ciało. Już po pierwszym dotyku wiem, że żadna z niej masażystka. Zamiast zmysłowego masażu, ot mizia mnie – niezręcznie przesuwając swoje dłonie po krzywiźnie pleców i niewiadomym sposobem za każdym razem jej dłonie wędrują w okolice moich pośladków, tak niby przypadkiem, z rozmachu… dotykają wewnętrznej strony moich ud, anusa, worka mosznowego.

Nie mija minuta, a ja wiercę się, zmieniam pozycję na łóżku. Nie mogę już leżeć na brzuchu, mój członek zbudził się już do życia i wie, że te pieszczoty są przeznaczone dla niego, a nie dla reszty mojego ciała. On już wie, że rozpoczęła się gra erotyczna, w której wiele się może zdarzyć. Ja również jestem pobudzony. Zaraz rozpocznie się krótki flirt, negocjacje, rozmowa i zobaczymy co z niej wyniknie. Zawsze wizyta w studiu masażu stanowi wielką niewiadomą. I chyba dlatego je tak lubię.

Masaż jest już znany od wieków. To jeden z najstarszych na świcie znanych nam sposobów leczenia. Jego rodowód sięga krajów Azji, głownie Indii, gdzie już 3000 lat p.n.e. powstał pierwszy system leczniczy nazywany później Ajurwedą. Zarówno masaż, jak i chirurgia (sic!) były nieodłączną częścią terapii leczniczej Ajurwedy, najstarszym znanym nam sposobem leczenia. Ajurweda próbowała zarówno zapobiegać chorobom (poprzez właściwą dietę oraz oczyszczanie organizmu z toksyn), jak i pomagać zachowywać ciało w dobrej kondycji (masaże, aromaterapia, psychologia) i je leczyć (masaż i chirurgia). Masaż stał się lekiem na poprawę krążenia, uśmierzenie różnorakich bólów, depresji.

Adoptowany przez Chińczyków, rozwinął się w dość popularne systemy lecznicze, oparte na akupresurze, refleksologii wspomaganej przez Asan Jogę.

W Egipcie jedno z malowideł z 2330 r. p.n.e. przedstawia postacie mężczyzn masujących ciało innej osoby. Egipcjanie zapisywali również porady dotyczące refleksologii – w jaki sposób naciskać punkty na ciele człowieka, by wyrównywać ciśnienie i energię duchową.

W 1000 r. p.n.e. do Japonii przybywają buddyjscy mnisi, rozpowszechniają chińskie techniki masażu, które wkrótce przeradzają się w Shiatsu. W terapię, której celem jest podniesienie poziomu energii u pacjenta, wszystko po to, aby energia wzmocniła funkcjonowanie narządów i stymulowała naturalną odporność człowieka na choroby.

Wkrótce masaż trafia do antycznej Grecji, gdzie sportowcy masują swoje ciała, aby utrzymać je w dobrej formie, a Greczynki poddają się zabiegom wmasowywania olejków kosmetycznych, pozwalających im cieszyć się jędrnością i świeżością skóry.

W V wieku p.n.e. Hipokrates radzi, aby stosować w wielu przypadkach tarcie skóry, jako doskonałe remedium na wiele chorób. Jednoczesne stosowanie tych masaży z odpowiednią dietą, ćwiczeniami, odpoczynkiem i świeżym powietrzem, ma prowadzić organizm do szybkiego wyzdrowienia.

W starożytnym Rzymie, Galen leczy masażem najróżniejsze urazy fizyczne. Lekarze masują bogatych dla przyjemności i wzmocnienia ciała, a wkrótce powstają łaźnie, w których po kąpieli, obywatele Rzymu są masowaniu w celu poprawienia krążenia i poluzowania stawów. W niedługim jednak czasie, w Rzymie, masaż zmienia swój status z leczniczego, na erotyczny, gdzie głównym jego celem są doznania o erotycznej naturze, a niekoniecznie poprawa kondycji leczonego.

Po przyjęciu chrześcijaństwa masaż zostaje potępiony przez kolejnych cesarzy, wyklęty przez Kościół katolicki i zapomniany w Europie na prawie dwanaście wieków.

Dopiero w XVI wieku na fali odrodzenia, europejscy lekarze odkrywają go na nowo dla współczesnej medycyny. W Szwecji, w XVIII wieku, masaż staje się częścią systemu zdrowotnych ćwiczeń, rozwijając się i rozprzestrzeniając w innych krajach Europy.

Największą popularność zyskuje w połowie XX wieku. Lekarze coraz częściej zalecają go w terapii pourazowej, jako remedium na bóle stawowe, nerwowe, na poprawę stanu psychicznego, a nawet na dolegliwości kobiecych miesiączek.

Koniec XX wieku – na całym świecie następuje eksplozja masażowych biznesów. Zakazane w wielu krajach domy schadzek, burdele, zamtuzy i lunapary adoptują go, korzystając z formy masażu relaksującego, jako legalnego kontaktu seksualnego. Dzisiaj studia masaży oferujące relaks, są na każdym rogu skrzyżowania, w każdym większym mieście na świecie, gdzie oprócz masażu relaksującego, oferują seksualne formy kontaktu pacjenta z „terapeutą”.

Masaż relaksujący wyodrębnił się od tradycyjnych form masażu, poprzez jego oddziaływanie erotyczne. Narodził się z niego masaż erotyczny, którego głównym celem ma być pobudzenie stref erogennych pacjenta, jako wstęp do aktu seksualnego. Ciekawostką jest, że wielu azjatyckich terapeutów, stosując techniki masażu relaksującego, rozluźniało pacjentów za pomocą masażu członka lub pochwy, traktując to jako niezbędną formę terapii relaksującej. To właśnie z tego powodu masaż relaksujący został adoptowany przez biznes usług seksualnych. W jego wczesnej formie męski wytrysk lub kobiecy orgazm, były formą terapii, mającej za cel pełne odprężenie ciała, bez żadnych seksualnych domieszek. Do dziś w wielu krajach azjatyckich można trafić na masażystów, którzy oprócz zrelaksowania całego ciała, zrelaksują również nasze strefy erogenne, traktując to jako część terapii relaksującej.

Szkoda, że popularność studiów masaży prawie zupełnie zniszczyła ideę masażu relaksującego, część z nich zrezygnowała z masowania erogennych części ciała, obawiając się seksualnego oddźwięku, a część z nich rozpoczęła typowe masaże erotyczne, koncertując się na uwolnieniu ciała od stresu przez pobudzenie seksualne i rozładowujący je masaż.

Jakość takich masaży spadła bardzo nisko. Tylko czasem szczęśliwcom wędrującym po Azji, uda się trafić do miejsca, gdzie masażysta dokona cudów za pomocą dłoni i zakończy terapię wytryskiem. W większości dzisiejszych studiów masażu „terapeuci” ograniczają się do miziania ciała w taki sposób, aby jak najszybciej pobudzić je seksualnie i rozpocząć dalsze negocjacje co do formy oferowanego aktu seksualnego.

Masażystki stymulują męskie członek za pomocą dłoni, aż do wytrysku (to jest właśnie prawdziwy masaż relaksujący, z tym, że masaż powinien obejmować uciskanie całego ciała, a nie tylko członka), inne dopuszczają do kontaktów seksualnych, ale zostawiają sobie możliwość wyboru, jeśli klient im się podoba lub też zapłaci dużo, zgodzą się na lodzika lub na akt seksualny. Jeśli nie, zakończą masaż „Happy Endem”, używając do tego tylko dłoni.

Coraz popularniejsze stają się również studia masażu dla kobiet, gdzie w podobny sposób masażysta za opłatą może zrelaksować pacjentkę oralnie lub też odbyć z nią akt seksualny.

Leczniczo stosuje się w wielu miejscach masaże pochwy (tylko przez specjalistów) dla kobiet w ciąży. Celem takiego masażu jest uelastycznienie ścianek pochwy, umożliwiające szybki i bezbolesny poród oraz zmniejszenie prawdopodobieństwa rozerwania krocza u rodzącej. Nadal te techniki są jednak mało popularne, gdyż dotyczą naszych prywatnych części ciała i kojarzą się mocno z seksualnością.

Paradoksalnie, bez problemu udajemy się do dentysty na czyszczenie zębów, otwieramy nasze usta (mój dentysta zawsze powtarzał, że bakterie w jamie ustnej są prawie takie same jak w otworze analnym, a nawet czasem dużo gorsze dla zdrowia) pełne wstydliwych plomb, nalotów i bakterii, chodzimy na czyszczenie naszych jelit, na badania prostaty, do fryzjera, do kosmetyczek usuwających nasze martwe naskórki i pryszcze, do teatru i kina, aby nabrać kulturowej ogłady, do restauracji, aby zaatakować nasze kubki smakowe sensualnymi odczuciami, a jednocześnie nie możemy zaakceptować masażu, jako najnormalniejszego zabiegu relaksującego, poprawiającego nasze samopoczucie i działanie ciała.

A co złego w tym, że za pomocą dłoni, bez jakichkolwiek podtekstów seksualnych, profesjonalista ( w tym wypadku preferuję jednak masażystkę, niż masażystę), rozluźni nasze mięśnie, zrelaksuje stawy i wiązania nerwowe, a na końcu rozluźni nasze krzyże i umysły orgazmem, pozbywając napięcia stresującego dnia. W tym wypadku, choć płacimy za tysiące czasem głupawych usług, wolimy dla rozładowania stresu – masturbację. Seks jest zupełnie innym aktem.

Trafiłem raz do miejsca, gdzie oferowano tradycyjny masaż relaksujący. Kobieta pewnie zdrowo ponad czterdzieści lat, o niezbyt interesującym wyglądzie, zajęła się moim ciałem rozluźniając je, relaksując każdy jego zakamarek do tego stopnia, że chwilami czułem się zawstydzony, aż zaczęła masować mojego penisa. Moje oczy nie mogły odbierać bodźców wzrokowych, bo kobiecina była z lekka pomarszczoną Azjatką, wiekowo bardziej kojarząca mi się z moją matką, niż z seksualną partnerką, ale techniki, jakie stosowała, nie przypominały tych, które używają dziewczyny z biznesu w typowym studiu masażu z happy endem. Pani bez zażenowania ujęła mojego penisa, kulistymi ruchami masowała jego czubek dłonią, naciskała delikatnie krocze, masowała uda, podbrzusze. Ściskała, obciągała mojego penisa tak wprawnie, że wstyd mi przyznać, ale masaż nie trwał już długo. Masażystka robiła to tak profesjonalnie, doskonale wyczuwając fizjologię penisa, że wkrótce wystrzeliłem z mojej armaty. Pani, nie przerywając masażu, starła wilgotną szmatką resztki nasienia i kontynuowała masaż na innych partiach ciała.

Po skończonym masażu, zostawiłem jej spory napiwek. Czułem się naprawdę zrelaksowany.

Niestety w naszej europejskiej kulturze nie ma aprobaty dla tego typu relaksu. Stawiamy znak równości między każdą seksualną czynnością.

Masaż prawie zawsze pobudza mnie erotycznie, jeśli tylko masażystką jest ładna dziewczyna. Wiele razy w tradycyjnych studiach masażu, mam spore problemy z ukryciem mojego wzwodu. Mimo że jest to najzwyklejszy masaż, mój członek ma na ten temat inne zdanie. Rozwiązywanie matematycznych zadań w pamięci, jest najlepszym ćwiczeniem, aby zmusić go do spokoju. Niestety, wówczas masaż nie działa tak jak trzeba, zamiast relaksu, mam stres, że dziewczyna widzi mój wzwód.

Dobre masażystki (jak zauważyłem), kiedy tylko dostrzegają wzwód, zmieniają pozycję tak, aby klient odbierał jak najmniej bodźców, które go u niego powodują.  Ale były i takie, które bawił fakt mojego wzwodu i pewnie dla żartu, potęgowały moje podniecenie, mimo że nic oprócz masażu się między nami nie wydarzyło.

Wiem, że często podobnie masaż oddziałuje na kobiety. Mają więcej stref erogennych na ciele i to w różnych miejscach. Delikatne masowanie karku już potrafi je porządnie podniecić. Zaproponowałem kiedyś mojej masażystce, młodej dziewczynie, że pokażę jej kilka technik, które podpatrzyłem w innym kraju. Sam lubię często masować moje partnerki, traktując masaż jako świetny wstęp do długiej namiętnej nocy.

Moja masażystka przebrała się w bieliznę i bez biustonosza położyła się na kozetce. Zacząłem taniec swoich dłoni, masując jej kark, szyję, łopatki, ramiona. Kiedy dłońmi zataczałem szerokie łuki na jej biodrach i dotykałem jej talii, zauważyłem wyraźne znaki podniecenia z jej strony. Znam je, ponieważ kiedy kocham się z kobietami, zawsze obserwuję je dokładnie, czerpiąc wskazówki z ich zachowania, jaką kolejną pieszczotę mam im zaoferować, co zwiększy ich podniecenie. I w tym wypadku, chociaż bardzo niewinnie miałem podzielić się z nią tylko kilkoma technikami, w głowie zapaliła mi się czerwona lampka i każdy mój kolejny nacisk dłoni był po to, aby zwiększyć jej podniecenie. Byłem bardzo zaciekawiony, jak to się skończy. Masaż pośladków, nawet dla facetów jest bardzo przyjemny, kobietę potrafi rozpalić do nieprzytomności. Ani przez chwilę nie dotykałem intymnych miejsc, ale możecie mi wierzyć, że tak rozpaliłem leżącą na kozetce dziewczynę, że już bez zażenowania łapała z trudem powietrze, mrucząc przy tym, aż w końcu na wskutek mojego masowania dostała orgazmu, może innego niż podczas penetracji lub pobudzania łechtaczki, ale równie wielkiego, bo z trudem tłumiła w poduszce swoje krzyki.

Już po, nadal kontynuowałem masowanie jej ciała, wolniej aż jej emocje ostygły. Na papierowych jednorazowych majteczkach, jakie ubrała do masażu, wyraźnie widać było plamę wilgoci.

Nigdy nie poszliśmy ze sobą do łóżka, ale kiedy odwiedziłem ją kolejnego razu, ponownie dała się namówić na masaż i kolejny raz udało mi się wymasować jej ciało tak, aż prawie wykrzyczała orgazm w poduszkę.

Wpadł mi kiedyś w ręce film instruktażowy z japońskiego masażu. Masowana na nim dziewczyna doznawała tak silnych bodźców erotycznych, że było widać, że jej cipka dostaje spazmów. Wargi sromowe ruszały się jakby w poszukiwaniu członka, którego mogłaby połknąć.

Póki co pozostają nam erotyczne studia masażu. Lubię je odwiedzać na całym świecie, bo są zagadką. Nie wiesz, na jaką dziewczynę trafisz i nie wiesz, co od niej otrzymasz. Może tylko happy end dłonią, może namiętny lodzik, a może dziki seks na małym łóżku.

 

Na małej kozetce, w malutkim przepierzeniu odwróciłem się na plecy, moja kuśka stała wyprostowana, dziewczyna uśmiechała się bez zażenowania na jej widok. Złapała za nią, niby od niechcenia, obciągnęła kilkakrotnie i podniosła pytająco brwi w moją stronę.

 

- Ile? – zapytałem, zastanawiając się, co tym razem uda mi się wytargować.

Naprawdę lubię takie studia masażu.

Choć z drugiej strony szkoda, że nie mogę legalnie za 50 złotych, iść na półgodzinny masaż relaksacyjny i oprócz relaksu mięśni, uwolnić napięcie z moich bioder.

Komentuj